Nowa danina wymierzona w branżę paliwową jest już po drodze legislacyjnej — o jej losie zdecyduje teraz Pałac Prezydencki.
Co uchwalił Sejm
Jak podaje Rzeczpospolita, 3 lipca 2026 roku Sejm przyjął poprawki Senatu do ustawy wprowadzającej podatek od nadzwyczajnych zysków producentów i importerów paliw ciekłych. Głosowanie było niemal jednomyślne — za było 418 posłów, przeciw ośmiu.
Podatek ma stawkę 60 proc. i obejmuje marże przekraczające poziom referencyjny, liczony jako średnia z 2025 roku powiększona o 20 proc. Danina ma obowiązywać w okresie od marca do grudnia 2026 roku i objąć według szacunków od 20 do 30 podmiotów z branży.
Ile trafi do budżetu
Rząd szacuje wpływy na około 4 mld zł, z czego ok. 3,8 mld zł miałoby wpłynąć jeszcze w 2026 roku. Środki mają zrekompensować budżetowi ubytek rzędu 4,8 mld zł, wynikający z obniżenia VAT na paliwa do 8 proc. oraz cięć w akcyzie. W ten sposób konstrukcja ma połączyć niższe ceny na stacjach z opodatkowaniem ponadprzeciętnych marż.
Sprzeciw branży
Przeciwko rozwiązaniu protestują producenci i importerzy paliw. Argumentują, że mechanizm naliczania uderza przede wszystkim w mniejsze, polskie podmioty, podczas gdy międzynarodowe koncerny mogą rozłożyć koszty na inne rynki. Branża kwestionuje też sam sposób wyliczania „nadzwyczajnej” marży.
Decyzja u prezydenta
Ustawa trafia teraz na biurko prezydenta Karola Nawrockiego, który zgodnie z konstytucją ma 21 dni, by ją podpisać, zawetować albo skierować do Trybunału Konstytucyjnego. Jak zauważa Rzeczpospolita, wysoki poziom poparcia w Sejmie może sprzyjać podpisaniu ustawy.
Dlaczego to ważne
To rozwiązanie z gatunku tych, które bezpośrednio dotykają portfeli — zarówno budżetu państwa, jak i kierowców. W teorii ma pogodzić dwa cele: tańsze paliwo dzięki niższemu VAT i akcyzie oraz „ściągnięcie” części ponadprzeciętnych zysków branży. W praktyce kluczowe będzie, czy obniżki podatków pośrednich rzeczywiście przełożą się na ceny na stacjach — i jak na nową daninę zareaguje rynek paliw.



