W czasach, gdy widzowie coraz częściej wybierają kanapę i streaming, mocne otwarcie filmu w kinach staje się wydarzeniem samym w sobie. Najnowszy obraz Christophera Nolana pokazuje, że wielkie kino wciąż potrafi wyciągnąć ludzi z domów.

Liczby otwarcia

Jak podaje Rzeczpospolita, „Odyseja" zarobiła w pierwszy weekend 264,1 miliona dolarów na całym świecie, w tym 124,5 miliona w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Po pięciu dniach wynik urósł do około 300 milionów dolarów.

To najlepsze otwarcie filmu aktorskiego w 2026 roku. Wyżej w tym roku uplasowały się jedynie dwa filmy animowane: „Toy Story 5" z wynikiem około 312 milionów dolarów oraz „The Super Mario Galaxy Movie" z około 372 milionami. Wśród produkcji z żywymi aktorami Nolan nie ma sobie równych.

Stawka na IMAX

Wyróżnikiem „Odysei" jest technika. Film w całości nakręcono kamerami IMAX na taśmie 70 mm, co samo w sobie jest ewenementem na taką skalę. Ta decyzja przełożyła się na wynik: aż 23 procent przychodów z otwarcia pochodziło z seansów IMAX.

To pokazuje, że część widzów traktuje kino nie jako tło, lecz jako doświadczenie, za które warto dopłacić i po które warto wyjść z domu. Zainteresowanie było na tyle duże, że wyprzedawały się bilety na najlepsze godziny, a widzowie rezerwowali miejsca nawet na pokazy o północy i o siódmej rano.

Co to mówi o kinie

Eksperci przewidują, że film ma szansę przekroczyć na świecie miliard dolarów wpływów. To prognoza, a nie fakt, więc warto ją traktować z rezerwą, ale sam pułap otwarcia czyni ją realną.

Sukces „Odysei" wpisuje się w szerszą dyskusję o przyszłości kina. Pokazuje, że wielkie, techniczne widowisko, oferujące coś, czego nie da się odtworzyć na domowym ekranie, wciąż potrafi przyciągnąć tłumy. Dla branży, która od lat mierzy się z konkurencją platform streamingowych, to sygnał, że kino jako miejsce spektaklu ma się dobrze, o ile daje widzowi powód, by kupił bilet.