Rankingi miast lubią wywoływać skrajne reakcje: dumę albo poczucie krzywdy. Najnowsze zestawienie Deutsche Banku pozwala na spokojniejszy wniosek. Warszawa nie jest ani europejskim rajem, ani miejskim nieszczęściem, tylko solidnym średniakiem, który wciąż się podciąga.
Środek stawki
Jak podaje Rzeczpospolita, w rankingu jakości życia w 69 miastach z sześciu kontynentów, przygotowanym przez Deutsche Bank, Warszawa uplasowała się na 37. miejscu. To dokładnie okolice środka zestawienia.
Zestawienie opiera się na danych z platformy Numbeo, jednej z największych baz o kosztach i jakości życia, budowanej między innymi z informacji podawanych przez samych mieszkańców. Pozycja Warszawy oznacza, że pod względem codziennego funkcjonowania miasto wypada lepiej niż połowa analizowanych ośrodków świata, choć bez zbliżania się do ścisłej czołówki.
Kto rządzi na szczycie
Na czele rankingu znalazły się miasta, które od lat uchodzą za wzorce jakości życia. Pierwsze miejsce zajął Zurych, drugie Genewa, a dalej uplasowały się Tel Awiw, Nowy Jork i San Francisco.
To zestaw wymowny: dwa szwajcarskie ośrodki finansowe oraz duże, zamożne metropolie. Łączy je wysoki poziom dochodów, który pozwala mieszkańcom udźwignąć również wysokie koszty życia. To pokazuje, że w takich rankingach kluczowa bywa nie sama cena, lecz relacja między zarobkami a wydatkami.
Co dokładnie się liczy
Warto wiedzieć, z czego składa się taka ocena, bo to więcej niż wrażenie „ładnie czy brzydko". Syntetyczny wskaźnik łączy siłę nabywczą, bezpieczeństwo, dostępność opieki zdrowotnej, koszty życia, relację cen mieszkań do dochodów, czas dojazdów, zanieczyszczenie środowiska i jakość klimatu.
To zestaw kryteriów bliskich codzienności. Nie chodzi o prestiż ani liczbę atrakcji turystycznych, lecz o to, jak wygodnie i za ile da się w danym mieście po prostu żyć, pracować i dojeżdżać.
Jak to czytać
Pozycja Warszawy dobrze oddaje jej sytuację. Miasto oferuje przyzwoity poziom usług, bezpieczeństwa i infrastruktury, ale w takich obszarach jak relacja cen mieszkań do zarobków czy jakość powietrza ma jeszcze sporo do nadrobienia względem najlepszych.
Miejsce w środku globalnej stawki można więc czytać dwojako. Na tle świata to wynik, którego nie ma się co wstydzić. Zarazem przypomnienie, że najwyżej oceniane są miasta, w których wysokim zarobkom towarzyszy równie wysoki, ale znośny w proporcji koszt życia. To właśnie ta proporcja, a nie pojedyncze inwestycje, decyduje o awansie w takich rankingach.



