Polska zbroi się na dużą skalę, ale najczęściej kupuje sprzęt za granicą. Dlatego pokaz krajowej konstrukcji, i to w cięższej kategorii wagowej, jest wydarzeniem, które warto odnotować. We wrześniu w Kielcach ma się to stać.

Co pojawi się w Kielcach

Jak podaje Rzeczpospolita, na Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego (MSPO), który odbędzie się 8–11 września 2026 roku, pokazany zostanie prototyp Ratela, czyli ciężkiego bojowego wozu piechoty.

To istotny moment w całym programie. Materiał zaznacza, że nie jest to jeszcze wersja finalna pojazdu, ale ważny etap w jego rozwoju. Za konstrukcję odpowiada Huta Stalowa Wola, należąca do Polskiej Grupy Zbrojeniowej.

Ciężka kategoria

Ratel to konstrukcja z górnej półki wagowej. Jego masa bojowa przekracza 40 ton, a silnik ma moc ponad 1000 koni mechanicznych. To odróżnia go od lżejszych wozów piechoty i zbliża do standardów, w jakich powstają najcięższe europejskie pojazdy tej klasy.

Załogę stanowią dowódca i kierowca, a w przedziale desantowym mieści się 6–8 żołnierzy w pełnym wyposażeniu. Opancerzenie zaprojektowano modułowo, z elementami kompozytowymi i ceramiką, co pozwala dostosowywać ochronę do zagrożeń.

Uzbrojenie

Siłę ognia zapewnia bezzałogowa wieża ZSSW-30 z armatą automatyczną kalibru 30 mm, przy czym możliwa jest też opcja z armatą 40 mm. Uzupełniają ją przeciwpancerne pociski kierowane Spike, zdolne razić opancerzone cele na większych dystansach, oraz wyrzutnie granatów dymnych. Materiał wskazuje również na możliwość zastosowania aktywnego systemu ochrony.

Konstrukcja nie powstaje w próżni. Czerpie z doświadczeń przy bojowym wozie piechoty Borsuk, a elementy zawieszenia wywodzą się z armatohaubicy Krab. To pokazuje, że polski przemysł buduje kolejne pojazdy, korzystając z wcześniejszych własnych programów.

Dla kogo i po co

Ratel przewidziany jest dla 18. Dywizji Zmechanizowanej, czyli związku wyposażonego w czołgi Abrams. Chodzi więc o wóz, który miałby operować u boku najcięższego sprzętu pancernego, jakim dysponuje Wojsko Polskie.

Trzeba przy tym zachować właściwą perspektywę. To wciąż prototyp, a nie sprzęt seryjny, a decyzje o ewentualnych zamówieniach zależą od wyników testów. Pokaz w Kielcach jest jednak sygnałem, że program idzie do przodu, a Polska próbuje budować własne, cięższe platformy, zamiast wyłącznie je kupować. Dopiero kolejne etapy pokażą, czy Ratel trafi do linii, i w jakiej liczbie.