W konkursach architektonicznych Polska częściej bywa widzem niż finalistą. Tym razem jest inaczej, a wyróżniony obiekt nie jest efektowną bryłą, lecz kawałkiem miejskiego brzegu rzeki.
Co się wydarzyło
Jak podaje Rzeczpospolita, warszawski Park Żerański znalazł się wśród 25 wyróżnionych realizacji Europejskiej Nagrody dla Miejskiej Przestrzeni Publicznej. Konkurs organizuje co dwa lata barcelońskie Centrum Kultury Współczesnej.
Skala jest warta odnotowania. Jury wybrało te 25 projektów spośród 381 zgłoszeń z 14 krajów. Z grona wyróżnionych wskaże jeszcze pięć finałowych, a zwycięzcę ogłosi 15 października podczas prezentacji w Barcelonie.
Czym jest ten park
Park Żerański ciągnie się przez 1,4 kilometra wzdłuż brzegu Wisły w dzielnicy Białołęka. Powstał na miejscu niedokończonego portu przemysłowego, a więc terenu, który przez lata był raczej blizną w mieście niż jego atutem.
Projekt, autorstwa pracowni Archigrest i topoScape, polegał na przekształceniu tego poprzemysłowego obszaru w zieloną przestrzeń publiczną. Zamiast zacierać ślady dawnego portu, wpleciono je w nowy układ, obok stref rekreacyjnych, niewielkich pawilonów oraz ścieżek dla pieszych i rowerzystów. Istotnym elementem jest wsparcie dla różnorodności przyrodniczej wracającej nad rzekę.
Dlaczego to więcej niż ładny park
Warto zrozumieć, co ten konkurs właściwie premiuje, bo to nie jest nagroda za efektowną architekturę. Europejska Nagroda dla Miejskiej Przestrzeni Publicznej docenia nie budynki, lecz przestrzenie wspólne, dostępne dla wszystkich i dobrze służące mieszkańcom.
To zmienia wymowę wyróżnienia. Park Żerański doceniono nie za spektakularną formę, tylko za to, że odzyskuje dla ludzi teren wcześniej zamknięty i zdegradowany. W dobie sporu o to, komu ma służyć miasto, wyróżnienie takiego projektu jest głosem w konkretnej sprawie: że nabrzeża rzek powinny należeć do mieszkańców, a nie stać puste albo zabetonowane.
Powrót nad Wisłę
Ta realizacja wpisuje się w szerszy proces odzyskiwania warszawskich brzegów Wisły. Przez dekady rzeka była w stolicy raczej barierą i zapleczem niż przestrzenią, z której się korzysta. To się zmienia, a Park Żerański jest jednym z ogniw tej zmiany.
Znamienne jest też, że te same pracownie, Archigrest i topoScape, dostały to wyróżnienie już w 2024 roku, za Park Akcji „Burza" na Mokotowie. To sugeruje, że nie mamy do czynienia z jednorazowym trafieniem, lecz z konsekwentną praktyką projektowania przestrzeni publicznych, która zaczyna być zauważana za granicą.
Zachować proporcję
Na koniec warto zachować umiar, do którego zobowiązuje uczciwość. Wyróżnienie w gronie 25 to nie zwycięstwo, a do finałowej piątki i tak jeszcze daleko. Sam konkurs, jak każdy tego typu, premiuje określony sposób myślenia o mieście, który nie jest jedyną słuszną miarą dobrej przestrzeni.
To jednak nie umniejsza faktu, że warszawski projekt znalazł się w europejskiej czołówce w kategorii, w której liczy się codzienna użyteczność, a nie fotogeniczność. Dla miasta, które dopiero odkrywa własną rzekę, to sygnał, że idzie w dobrym kierunku. Rozstrzygnięcie 15 października pokaże, jak daleko.



