Spór o to, czy państwo powinno śledzić każdą betoniarkę jadącą na budowę, dobrze pokazuje napięcie między uszczelnianiem podatków a obciążaniem firm biurokracją. Rząd i prezydent stoją tu po przeciwnych stronach.
O co chodzi w projekcie
Jak podaje Rzeczpospolita, rząd chce objąć przewóz betonu towarowego systemem SENT, czyli elektronicznym monitorowaniem transportu towarów wrażliwych. Obowiązek zgłaszania miałby dotyczyć dostaw do wszystkich odbiorców, w tym osób prywatnych.
Projekt przewiduje pewne uproszczenia. Betoniarki byłyby zwolnione z obowiązku przekazywania danych geolokalizacyjnych, a zamiast zgłaszać każdy pojedynczy kurs, przy dostawach przekraczających 100 metrów sześciennych można byłoby złożyć jedno zgłoszenie na całą umowę. To próba złagodzenia zarzutu o nadmierną uciążliwość.
Weto prezydenta
Pomysł nie jest nowy. Wcześniejszą ustawę rozszerzającą SENT na beton i mieszanki na bazie minerałów prezydent Karol Nawrocki zawetował na początku czerwca 2026 roku.
Uzasadnienie weta było jasne: nadmierne obciążenie biurokratyczne może pchać firmy ku upadłości, a państwo, jak argumentował prezydent, nie powinno traktować każdego przedsiębiorcy jak potencjalnego przestępcy. To klasyczny spór o proporcje między szczelnością systemu a swobodą działalności gospodarczej.
Argument rządu: 1,2 miliarda złotych
Rząd nie rezygnuje i ponownie wpisał projekt do programu prac legislacyjnych. Minister finansów Andrzej Domański przekonuje, że weto ma konkretną cenę: według niego kosztuje budżet 1,2 miliarda złotych rocznie i utrudnia walkę z wyłudzeniami na rynku budowlanym.
Sedno problemu leży w szarej strefie. Sprzedaż betonu, zwłaszcza inwestorom prywatnym, bywa polem do nadużyć w VAT, bo trudno ją kontrolować. Objęcie transportu systemem SENT ma tę lukę zamknąć i zwiększyć wpływy podatkowe.
Co dalej
Na razie to projekt, a nie obowiązujące prawo, i artykuł źródłowy nie podaje konkretnej daty jego wejścia w życie. Wraca jednak fundamentalne pytanie z czasów weta: gdzie przebiega granica między skutecznym ściganiem oszustw a nakładaniem na uczciwe firmy kolejnych obowiązków.
Powrót projektu mimo prezydenckiego sprzeciwu zapowiada kolejną rundę tego sporu. Rząd stawia na argument fiskalny i skalę wyłudzeń, prezydent na ochronę przedsiębiorców przed biurokracją. Rozstrzygnięcie, w jakim kształcie i czy w ogóle przepisy wejdą w życie, dopiero przed nami.



