Historia, która mogła skończyć się tragedią, na szczęście zakończyła się dobrze — choć stawia pytania o bezpieczeństwo szpitalnych oddziałów.
Kobieta w kitlu zabrała dziecko
Jak podają niemieckie media, m.in. t-online, w piątkowe popołudnie nieznana kobieta weszła na oddział szpitala w Lüdenscheid (Nadrenia Północna-Westfalia) i zabrała kilkudniowego chłopca z sali. Sprawczyni miała na sobie jasnoniebieski kitel, dzięki któremu wyglądała na członkinię personelu — co pozwoliło jej swobodnie poruszać się po oddziale i wyjść z budynku z dzieckiem na rękach. Gdy zniknięcie niemowlęcia zauważono, szpital natychmiast zawiadomił policję.
Odnalezione w parkingu, bez obrażeń
Najważniejsza wiadomość: dziecko jest bezpieczne. Niewiele ponad godzinę po porwaniu niemowlę odnaleziono w pobliskim parkingu wielopoziomowym, oddalonym o kilka kilometrów od szpitala. Chłopiec — jak relacjonuje Rhein-Zeitung — nie odniósł obrażeń i został przewieziony z powrotem do szpitala. Policja zabezpieczyła miejsce, w którym znaleziono dziecko, i prowadzi czynności.
Poszukiwania sprawczyni
Śledczy opublikowali rysopis poszukiwanej: kobieta w wieku około 25–30 lat, szczupła, wzrostu ok. 175–180 cm, o jasnych włosach, w dużych okularach i jasnoniebieskim kitlu. Policja apeluje do świadków, którzy widzieli osobę pasującą do tego opisu w okolicach szpitala lub centrum handlowego, o kontakt. Sprawa wciąż się rozwija; służby nie podały, czy sprawczyni została już ustalona.
Pytania o bezpieczeństwo oddziałów
Zdarzenie ponownie zwraca uwagę na ochronę oddziałów położniczych i noworodkowych. Podszywanie się pod personel, by dostać się do najmłodszych pacjentów, należy do rzadkości, ale się zdarza — w wielu szpitalach noworodki zabezpiecza się elektronicznymi opaskami lokalizującymi. Czy taki system działał w Lüdenscheid, na razie nie ujawniono. Tym razem najważniejsze jest jednak to, że chłopiec wrócił bezpiecznie do bliskich.



