Głośny wypadek autobusu w Warszawie ma już swój prawny finał w postaci śledztwa. Jak podaje Rzeczpospolita, sprawą zajęła się Prokuratura Okręgowa w Warszawie, a w centrum uwagi jest możliwa awaria techniczna pojazdu.

Przebieg wypadku

Do zdarzenia doszło na warszawskiej Ochocie, w rejonie ronda Zesłańców Syberyjskich. Autobus miejski, przegubowy Solaris Urbino 18 linii 186, zderzył się z tramwajem, uszkodził kilka samochodów, a ostatecznie wjechał do przejścia podziemnego przy Dworcu Zachodnim. W wypadku poszkodowanych zostało sześć osób, z których dwie, w tym osoba nieletnia, trafiły do szpitala.

Sceny z autobusem, który znalazł się w przejściu podziemnym, obiegły media i wywołały pytania o bezpieczeństwo komunikacji miejskiej.

Kierowca trzeźwy, skarżył się na hamulce

Kluczowe dla śledczych jest to, że 58-letni kierowca był trzeźwy, a testy na obecność narkotyków dały wynik negatywny. To skierowało uwagę prokuratury na stan techniczny pojazdu. Według ustaleń kierowca miał zgłaszać problem z hamowaniem, co może wskazywać, że nie panował nad autobusem nie z własnej winy.

Śledztwo prowadzone jest pod kątem sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Jak przekazał prokurator Piotr Antoni Skiba, na tym etapie badane są różne wersje zdarzenia.

Spór o przyczynę

Pojawiły się nieoficjalne informacje o możliwej awarii układu odpowiedzialnego za przyspieszanie pojazdu. Przewoźnik, czyli Miejskie Zakłady Autobusowe, studzi jednak takie spekulacje. Wskazuje, że ewentualna usterka potencjometru odpowiadającego za pracę napędu skutkowałaby raczej unieruchomieniem autobusu, a nie jego niekontrolowanym przyspieszeniem.

Rozstrzygnięcie tej kwestii będzie zadaniem biegłych, którzy przeanalizują zapisy z pojazdu i jego stan techniczny. Dopiero ich ekspertyza pozwoli ustalić, czy zawiniła technika, człowiek, czy splot okoliczności.

Co dalej

Prokuratura zapowiada dokładne zbadanie rejestratorów oraz dokumentacji technicznej autobusu. Od wyników tych analiz zależy dalszy bieg sprawy i ewentualne postawienie zarzutów. Wypadek na nowo otworzył dyskusję o kontroli stanu technicznego miejskich pojazdów i o tym, jak reagować na zgłaszane przez kierowców usterki, zanim doprowadzą do groźnych sytuacji.