Mistrzostwa świata 2026 dostarczyły kolejnego wielkiego widowiska. Anglia pokonała Meksyk 3:2 w meczu 1/8 finału i awansowała do ćwierćfinału, choć przez większą część spotkania musiała bronić się w osłabieniu.

Dwa błyski Bellinghama

Anglicy szybko przejęli inicjatywę, a ich największym atutem okazał się Jude Bellingham. Młody pomocnik w odstępie niespełna dwóch minut strzelił dwa gole, najpierw głową po dośrodkowaniu Bukayo Saki, a chwilę później po szybkiej akcji swojej drużyny. W krótkim czasie Anglia prowadziła 2:0 i wydawało się, że kontroluje przebieg meczu.

Meksyk nie złożył jednak broni. Jeszcze przed przerwą kontaktową bramkę zdobył Julian Quinones, wracając gospodarzom nadzieję na odrobienie strat.

Czerwona kartka i mecz na przetrwanie

Po zmianie stron mecz stał się prawdziwym dramatem. Harry Kane wykorzystał rzut karny i podwyższył na 3:1, ale wkrótce Anglia straciła piłkarza. W 54. minucie czerwoną kartkę zobaczył Jarell Quansah, ukarany za groźny wślizg. Od tego momentu Anglicy grali w dziesiątkę i musieli skupić się niemal wyłącznie na obronie.

Meksyk ruszył do ataku. Z rzutu karnego trafił Raul Jimenez, zmniejszając stratę na 3:2 i podsycając emocje. W końcówce, przy ponad dziesięciu minutach doliczonego czasu gry, gospodarze rzucili wszystkie siły do przodu, ale angielska defensywa wytrzymała napór i dowiozła jednobramkowe prowadzenie do końca.

W ćwierćfinale Norwegia

Zwycięstwo oznacza, że Anglia melduje się w gronie ośmiu najlepszych drużyn turnieju. Jej rywalem w ćwierćfinale będzie Norwegia, sensacja tegorocznego mundialu, która wcześniej wyeliminowała Brazylię 2:1 po dwóch golach Erlinga Haalanda. To zapowiada emocjonujące starcie, w którym doświadczenie Anglików zderzy się z formą i pewnością siebie Skandynawów.

Dla Meksyku turniej dobiegł końca. Gospodarze pożegnali się z własnymi kibicami po ambitnej, walecznej postawie, ale to Anglia, mimo gry w osłabieniu, okazała się skuteczniejsza w kluczowych momentach.