Spacer po plaży przyniósł mieszkańcom australijskiego Queensland nie lada zagadkę. Jak opisuje TVN24, na plaży Forrest Beach pojawiły się tajemnicze metalowe kule, a ich pochodzenie okazało się iście kosmiczne.
Co znaleziono na plaży
Na Forrest Beach w pobliżu miejscowości Ingham na wybrzeżu Queensland w weekend pojawiło się sześć dużych, metalowych sfer. Lśniące, ciężkie obiekty od razu wzbudziły zainteresowanie i niepokój, bo nikt nie potrafił od razu powiedzieć, czym są i skąd się wzięły.
Mieszkańcy zawiadomili służby, a te nie ryzykowały. Strażacy z Queensland wyznaczyli wokół znaleziska strefę zamkniętą o promieniu 50 metrów i zaapelowali, by nie zbliżać się do kul ani ich nie dotykać.
Ślad prowadzi w kosmos
Zagadkę pomogła rozwikłać Australijska Agencja Kosmiczna. Zdaniem ekspertów obiekty wyglądają jak zbiorniki ciśnieniowe pochodzące z rakiety nośnej, która niedawno wróciła w ziemską atmosferę. Agencja współpracuje z instytucjami międzynarodowymi, by ustalić, z jakiej konkretnie rakiety pochodzą.
Niewykluczone, że kule zawierały wcześniej wysoce łatwopalne lub reaktywne substancje wykorzystywane w napędach rakietowych. Właśnie dlatego zabezpieczali je specjaliści w kombinezonach ochronnych, pod nadzorem policji, umieszczając obiekty w pojemnikach na materiały niebezpieczne.
Nie pierwszy taki przypadek
To nie pierwszy raz, gdy kosmiczne szczątki trafiają na brzegi Australii i innych krajów. W 2023 roku w okolicach Perth znaleziono dużą metalową kopułę, która, jak potwierdzono, pochodziła z indyjskiej agencji kosmicznej. Jeszcze wcześniej, w 2011 roku, podobny zbiornik odnaleziono w Namibii.
Mechanizm jest zwykle ten sam. Gdy fragmenty rakiet wracają z orbity, większość spala się w atmosferze, ale najbardziej wytrzymałe elementy potrafią przetrwać i wpaść do oceanu. Morskie prądy niosą je czasem przez tysiące kilometrów, aż wyrzucą na jakąś plażę.
Rosnący problem
Znalezisko z Forrest Beach to kolejny przykład szerszego zjawiska, czyli rosnącej ilości śmieci kosmicznych. Im więcej startów rakiet, tym większe prawdopodobieństwo, że ich szczątki trafią w nieoczekiwane miejsca. Eksperci od lat apelują o lepsze monitorowanie i kontrolę tego, co spada z orbity, bo zagadkowe kule na plaży bywają wprawdzie ciekawostką, ale też przypomnieniem o zaśmiecaniu przestrzeni wokół Ziemi.



