Miniony miesiąc przeszedł do statystyk w najgorszym możliwym sensie. Jak podaje TVN Meteo, czerwiec 2026 był najgorętszym czerwcem w historii pomiarów w Europie Zachodniej, a bilans zdrowotny fal upałów liczony jest w tysiącach ofiar.
Rekordy jeden po drugim
Według unijnej służby Copernicus Climate Change Service średnia temperatura w Europie Zachodniej wyniosła w czerwcu 20,74 stopnia Celsjusza, o ponad trzy stopnie powyżej normy z lat 1991-2020. W skali globalnej był to drugi najcieplejszy czerwiec w historii, ustępujący tylko rokowi 2024.
Fala gorąca sięgnęła i Polski. 28 czerwca w Słubicach termometry pokazały 40,5 stopnia, co jest rekordem kraju. Tego samego dnia w Barcelonie zanotowano 40,7 stopnia, najwyższą temperaturę od początku pomiarów prowadzonych tam od 112 lat.
Tragiczny bilans zdrowotny
Za rekordami idą liczby ofiar. W Niemczech, według danych Instytutu Roberta Kocha, liczba zgonów powiązanych z upałami od początku roku sięgnęła 5120. Ponad cztery tysiące z nich, czyli powyżej osiemdziesięciu procent, dotyczyło osób po 75. roku życia; wśród ofiar było więcej kobiet niż mężczyzn.
Podobnie dramatyczne dane napłynęły z Belgii. Tamtejszy instytut Sciensano naliczył od 18 czerwca do 1 lipca 1747 nadmiarowych zgonów, najwięcej od początku prowadzenia takich statystyk. Szczyt przypadł na 27 i 28 czerwca, gdy każdego dnia umierało ponad 600 osób więcej, niż wynikałoby z typowych wartości.
Nie tylko temperatura
Upałom towarzyszyły inne niepokojące zjawiska. Duża część kontynentu była w czerwcu bardziej sucha niż zwykle, a przepływy wielu europejskich rzek spadły poniżej normy. To pogłębiało skutki gorąca zarówno w miastach, jak i na wsi.
Naukowcy podkreślają, że fale upałów o takiej sile nie są już wyjątkiem, lecz elementem zmieniającego się klimatu. Czerwcowy kryzys obnażył też kruchość systemów ochrony zdrowia wobec ekstremalnych temperatur, zwłaszcza w opiece nad osobami starszymi, i wzmacnia argument za przygotowaniem miast na kolejne, coraz częstsze upały.



