Spór o wysokość emerytur coraz częściej rozstrzyga się na korzyść seniorów. Jak podaje Rzeczpospolita, emeryci wygrywają w sądach z ZUS, a wypłaty wyrównań sięgają ponad 60 tysięcy złotych.
O co toczy się spór
Sedno sprawy to przepis z 2013 roku. Pomniejszał on podstawę obliczenia emerytury o sumę wszystkich wcześniej wypłaconych świadczeń z tytułu wcześniejszej emerytury.
W praktyce oznaczało to, że wielu seniorom nowe świadczenie liczono na mniej korzystnych zasadach, niż się spodziewali. Trybunał Konstytucyjny uznał ten mechanizm za niekorzystny dla emerytów, co otworzyło drogę do dochodzenia swoich praw.
Kogo to dotyczy
Skala problemu jest duża. Według szacunków resortu rodziny, pracy i polityki społecznej może on obejmować nawet 175 tysięcy osób.
Najczęściej chodzi o kobiety urodzone w latach 1954-1959 oraz mężczyzn z roczników 1949-1952 i 1954. To pokolenia, które korzystały z wcześniejszych emerytur, a potem przechodziły na świadczenie powszechne.
Ile można odzyskać
Kwoty wyrównań robią wrażenie. Sądy apelacyjne nakazują przeliczenie emerytury na korzystniejszych zasadach i wypłatę zaległości.
Przykłady z ostatniego roku pokazują skalę: w Poznaniu w marcu 2026 roku zasądzono ponad 62 tysiące złotych, w Białymstoku w lipcu 2025 roku przeszło 29 tysięcy, w Katowicach w grudniu 2025 roku blisko 21 tysięcy, a w Szczecinie w marcu 2026 roku 15,9 tysiąca złotych. To wyrównania jednorazowe, do których dochodzi wyższe świadczenie na przyszłość.
Rozwiązanie systemowe wciąż czeka
Mimo korzystnych wyroków sprawa nie jest załatwiona systemowo. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2024 roku wciąż nie został opublikowany, a projekt ustawy naprawczej, planowany na początek czerwca, nie został przyjęty. Resort deklaruje, że prace nad uwzględnieniem postulatów trwają.
Dopóki nie ma ustawy, każdy emeryt musi walczyć indywidualnie. Dla osób z wymienionych roczników oznacza to, że warto sprawdzić swoją sytuację i rozważyć drogę sądową, bo orzecznictwo wyraźnie kształtuje się na ich korzyść. Kwoty, o które toczy się gra, bywają na tyle wysokie, że walka o nie ma realny sens.



