Po głośnej sprawie warszawskiego Szpitala Południowego pojawia się kolejny przypadek rozliczeń nie do pogodzenia z kalendarzem. Jak podaje Rzeczpospolita, szpital w Braniewie wypłacił lekarzowi 1,8 miliona złotych za pracę rozliczaną na ponad 1000 godzin miesięcznie.

Godziny, których nie ma w kalendarzu

Liczby mówią same za siebie. W 2024 roku lekarz rozliczył 11 577 godzin pracy, podczas gdy cały rok ma ich do dyspozycji około 8,8 tysiąca. W poszczególnych miesiącach wykazywał ponad 1000 godzin, choć miesiąc liczy najwyżej 744 godziny.

Pojedyncze dyżury sięgały 48, 62, a nawet 72 godzin. To wartości fizycznie niemożliwe do przepracowania bez przerwy, a przy pracy z pacjentami wręcz niebezpieczne.

Trzy role naraz

Mechanizm rozliczeń opierał się na fakturach. Lekarz wystawiał je za pracę wykonywaną jednocześnie w karetce, na oddziale chirurgii oraz w nocnej i świątecznej opiece zdrowotnej.

Kluczowe jest to, że pełnił on funkcję dyrektora do spraw lecznictwa i sam układał grafiki dyżurów. Taka koncentracja decyzji w jednych rękach sprzyjała powstaniu układu, w którym rozliczano czas nie do zweryfikowania.

Rachunek dla szpitala

Skutki finansowe były poważne. Za sam 2024 rok wypłata sięgnęła 1 772 879,50 złotych. Według szacunków w ciągu trzech lat szpital mógł stracić na tym procederze około 3,8 miliona złotych.

To pieniądze publicznej placówki, która, jak wiele szpitali powiatowych, musi liczyć się z każdą złotówką. Skala rozliczeń tym bardziej rzuca się w oczy w zestawieniu z realnymi możliwościami finansowymi takich jednostek.

Sprawa w prokuraturze

Nieprawidłowości wyszły na jaw po zmianach we władzach powiatu i szpitala w 2024 roku, gdy nowe kierownictwo złożyło zawiadomienie. Prokuratura Rejonowa w Elblągu wszczęła postępowanie 2 marca 2026 roku.

Na razie nikomu nie przedstawiono zarzutów, a śledczy planują pozyskać opinie z zakresu rachunkowości. Sprawa wpisuje się w szerszą dyskusję, którą rozpoczęły między innymi doniesienia ze Szpitala Południowego, o nadzorze nad kontraktami lekarzy i o zapowiadanym limicie wynagrodzeń rzędu 240 złotych za godzinę.