Prezes największej partii opozycyjnej wprowadził do debaty o akcesji Ukrainy nowy, historyczny warunek — i powiązał go wprost z wynikiem najbliższych wyborów.
„Nie dopuścimy”
Jak podaje Wirtualna Polska, w liście do członków PiS z 1 lipca Jarosław Kaczyński napisał, że „Ukraina z kultem Bandery i innych zbrodniarzy, gloryfikacją UPA i OUN – nie wejdzie do Unii Europejskiej”. Prezes PiS dodał, że jeśli jego partia wygra wybory, „na pewno do tego nie dopuści”. To istotne zastrzeżenie: deklaracja jest warunkowa i zależna od powrotu PiS do władzy.
Kaczyński określił banderyzm jako „jedną z najbardziej zbrodniczych i nieludzkich ideologii”, która — jego zdaniem — współkształtuje dziś świadomość narodu ukraińskiego.
Powód: jednostka imienia UPA
Bezpośrednim impulsem, jak wynika z doniesień Ukrainskiej Prawdy, była decyzja strony ukraińskiej o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia odwołującego się do UPA. Dla polskiej prawicy to symbol nie do zaakceptowania, bo Ukraińska Powstańcza Armia odpowiada za rzeź wołyńską z 1943 roku.
Spór o pamięć
Kwestia Wołynia, UPA i postaci Stepana Bandery od lat obciąża relacje polsko-ukraińskie. Dla części Ukraińców UPA jest symbolem walki o niepodległość, dla Polaków pozostaje związana ze zbrodnią na dziesiątkach tysięcy cywilów. Jak przypomina Portal Samorządowy, Kaczyński nie jest w PiS odosobniony — podobne warunki stawiał wcześniej Mariusz Błaszczak.
Dlaczego to ważne
Stanowisko Kaczyńskiego pokazuje, że dla PiS członkostwo Ukrainy w UE nie jest wyłącznie kwestią kryteriów prawnych i gospodarczych, lecz także rozliczenia historii. To zapowiedź, że temat Wołynia będzie wracał w polskiej polityce, zwłaszcza w kampanii wyborczej. Polska jako sąsiad i sojusznik ma realny wpływ na proces akcesyjny — każde państwo członkowskie może go zablokować — więc spór o pamięć może przełożyć się na konkretne decyzje w Brukseli.



