Nad ranem Saloniki, drugie co do wielkości miasto Grecji, stały się miejscem serii brutalnych, skoordynowanych ataków wymierzonych w polityków obozu rządzącego.
Co się wydarzyło
Jak podaje TVN24, sprawcy zaatakowali domy trzech osób związanych z rządzącą partią Nowa Demokracja. Do konstrukcji ładunków użyto butli gazowych, takich jak do turystycznych kuchenek. Ataki nastąpiły nad ranem, a — jak wynika z ustaleń policji przytaczanych przez Euronews — najprawdopodobniej dokonali ich ci sami sprawcy.
Ofiary
W wyniku ataków zginęła jedna osoba — starsza, ponad 70-letnia kobieta, matka jednej z osób powiązanych z atakowanymi politykami; zmarła w szpitalu wskutek ciężkich oparzeń. Rannych zostało pięć osób, w tym bliscy zaatakowanych. To właśnie ta ofiara śmiertelna sprawia, że sprawa jest traktowana wyjątkowo poważnie.
Cele ataków
Według Euronews ataki wymierzone były w rezydencje trzech postaci związanych z Nową Demokracją — m.in. byłej kandydatki tej partii (ranni zostali jej bliscy) oraz działaczy i byłego parlamentarzysty. Wskazuje to na celowe, polityczne uderzenie, a nie przypadkowe zdarzenia.
Śledztwo i reakcje
Do ataków — jak dotąd — nikt się nie przyznał, a policja analizuje m.in. nagrania z monitoringu, by ustalić sprawców. Premier Grecji Kyriakos Mitsotakis potępił zamachy, określając je jako „tchórzliwe, terrorystyczne i mordercze”. Śledztwo prowadzą służby zajmujące się zwalczaniem terroryzmu.
Zachowujemy przy tym ostrożność: motyw ani sprawcy nie zostali oficjalnie ustaleni, więc wszelkie przypisania odpowiedzialności byłyby na tym etapie przedwczesne.
Dlaczego to ważne
Atak z ofiarą śmiertelną wymierzony w polityków to poważny sygnał dla stabilności życia publicznego w kraju UE i NATO. Grecja ma historię przemocy o podłożu politycznym i anarchistycznym, jednak zdarzenia kończące się śmiercią cywila są rzadkie i szczególnie wstrząsające. Dalszy przebieg śledztwa pokaże, czy był to pojedynczy incydent, czy początek groźniejszej fali.



