Personalna decyzja w amerykańskim dowództwie w Europie odbiła się szerokim echem — bo w tle jest coś więcej niż jedna zmiana kadrowa.
Odejście po 18 miesiącach
Jak podaje Rzeczpospolita, gen. Christopher Donahue, odpowiadający za operacje USA w Europie i Afryce, odchodzi ze stanowiska. Informację potwierdzono w czwartek 2 lipca 2026 roku. Przedstawiciele Pentagonu wskazują, że była to jego własna decyzja o przejściu na emeryturę.
Zaskoczeniem jest jednak moment: Donahue pełnił funkcję zaledwie około 18 miesięcy, czyli wyraźnie krócej, niż zwykle piastuje się tak wysokie stanowiska dowódcze. Pentagon nie przedstawił publicznie szczegółowego uzasadnienia.
Stanowisko w dół — z czterech gwiazdek na trzy
Najważniejszy jest jednak nie sam wakat, lecz zmiana rangi. Jak wynika z doniesień, stanowisko ma zostać obniżone z poziomu generała czterogwiazdkowego do trzygwiazdkowego — potwierdził to gen. Alexus Grynkewich. Do czasu wyznaczenia przez prezydenta Donalda Trumpa stałego następcy obowiązki ma pełnić tymczasowo oficer niższy rangą.
To istotny sygnał, bo dowództwo sił USA w Europie tradycyjnie powierzano generałom z czterema gwiazdkami — co podkreślało wagę europejskiego teatru w amerykańskiej strategii. Obniżenie rangi bywa więc odczytywane jako zmiana priorytetów.
Dlaczego mówi się o „sygnale dla NATO”
Odejście zbiega się z szerszym przeglądem amerykańskiej obecności wojskowej w Europie i naciskami administracji Trumpa na zwiększenie wydatków obronnych przez sojuszników. W tym kontekście decyzja odczytywana jest jako komunikat pod adresem NATO.
Ruch zaskoczył też waszyngtońskich polityków. Były ambasador USA przy NATO Douglas Lute nazwał go „szokującym i dezorientującym”, a wątpliwości sygnalizował również senator Tim Kaine. Rzeczpospolita zwraca ponadto uwagę na napięcia dyplomatyczne — brytyjscy przedstawiciele mieli mieć trudności z umówieniem spotkań w Pentagonie.
Dlaczego to ważne
Dla europejskich sojuszników, w tym Polski, każdy sygnał dotyczący skali amerykańskiego zaangażowania ma pierwszorzędne znaczenie. Zmiana rangi dowództwa nie oznacza automatycznie wycofania wojsk, ale wpisuje się w niepewność co do długofalowej polityki USA wobec kontynentu. Ostateczny obraz poznamy dopiero, gdy Waszyngton wskaże stałego następcę i przedstawi wnioski z przeglądu obecności wojskowej.



