Marzenie o wakacjach na śródziemnomorskiej plaży coraz częściej zderza się z brutalną rzeczywistością klimatyczną: 40-stopniowym skwarem, pożarami i tłumami. W odpowiedzi rodzi się trend, który łączy zdrowy rozsądek z modą — coolcation, czyli wypoczynek tam, gdzie jest chłodno.
Upały przepędzają turystów na północ
Termin „coolcation” to połączenie angielskich słów cool (chłód) i vacation (wakacje). Za modnym hasłem stoją realne zmiany w rezerwacjach. Jak opisuje Euronews, zainteresowanie chłodniejszymi kierunkami Europy wyraźnie rośnie: skokowo zwiększyła się liczba wyszukiwań noclegów w Norwegii i Finlandii oraz lotów na Islandię. Coraz częściej zamiast Majorki turyści wybierają fiordy, jeziora i lodowce.
To nie tylko ucieczka od gorąca. Jak zauważa Onet, zniechęca również masowa turystyka — w Wenecji, Rzymie czy Dubrowniku latem trudno się normalnie poruszać. Młodsze pokolenia chętniej wybierają mniej oblegane miejsca i aktywny wypoczynek: wędrówki, kajaki, obserwację przyrody.
Gdzie konkretnie jadą?
Kraje nordyckie notują rekordy. Norwegia, Finlandia, Szwecja i Dania biją własne maksima liczby noclegów, a islandzkie rezerwaty przyrody przyciągają poszukiwaczy dzikości. Coraz głośniej o Grenlandii i dalekiej północy — rejsy wśród lodowców i wielorybów są wykupywane z dużym wyprzedzeniem. Obok Skandynawii jako synonim coolcation pojawia się też Szkocja, z chłodnym latem i dzikimi wybrzeżami.
Polski wymiar trendu
Coolcation ma coraz wyraźniejszy polski rozdział. Chłodniejszy Bałtyk i mniej ekstremalne temperatury z mankamentu zmieniają się w atut — czeskie i niemieckie media zaczęły nawet, jak podaje Interia, pisać o Polsce jako „nowej Chorwacji” Europy, a Czesi i Niemcy częściej wybierają polskie wybrzeże zamiast Adriatyku.
W kraju trend napędza Bałtyk, Mazury, Warmię, Sudety i Bieszczady. To kierunki, które zamiast plażowego tłoku oferują przestrzeń, naturę i komfort termiczny — coraz częściej traktowane nie jako tańszy zamiennik południa, lecz pierwszy wybór świadomych podróżników.
Trwała zmiana, nie chwilowa moda
Branża turystyczna i analitycy podkreślają, że coolcation to strukturalna zmiana zachowań, a nie jednorazowa reakcja na upał. Dopóki południe Europy będzie się nagrzewać, popyt na chłodne, dzikie i przestronne destynacje będzie rósł. Dla coraz większej grupy turystów wakacje od upału przestają być alternatywą — stają się pierwszą, świadomą decyzją.



