Kultowy maluch znów udowadnia, że nadaje się do wielkich rzeczy. Jak opisuje Rzeczpospolita, Wielka Wyprawa Maluchów wróciła z Normandii i rusza teraz w trasę po Polsce.
Ponad 3 tysiące kilometrów do Normandii
Pierwsza część przedsięwzięcia była iście europejska. Ponad 60 Fiatów 126p pokonało ponad 3 tysiące kilometrów, jadąc z Wrocławia aż na plażę Omaha w Normandii, by uczcić miejsce alianckiego lądowania.
Po drodze uczestnicy przejechali przez Czechy, Bawarię i Alpy: austriackie, szwajcarskie i francuskie. Małe fiaty wspięły się na wysokość 2802 metrów nad poziomem morza i pokonały honorową rundę na słynnym torze Le Mans. Jak na auta, które w PRL-u woziły całe rodziny, to wyczyn robiący wrażenie.
Teraz cała Polska
Druga część wyprawy odbywa się już nad Wisłą. Start zaplanowano na czwartek o godzinie 9:30 spod Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie, a finał na środę 15 lipca na Rynku Głównym w Krakowie.
Trasa poprowadzi maluchy przez znaczną część kraju: z Warszawy w stronę Olsztyna i Mazur, przez Ełk, w Bieszczady, Beskid Niski i Sądecki, następnie przez Tarnów i Śląsk aż do Krakowa. Przystanki zaplanowano między innymi w Mrągowie, Ełku, Cisnej, Tarnowie, Bielsku-Białej i Tychach.
Znane twarze za kierownicą
Wyprawa przyciąga rozpoznawalnych uczestników. Inicjatorem przedsięwzięcia jest Rafał Sonik, a wśród ambasadorów znaleźli się między innymi bokser Krzysztof „Diablo” Włodarczyk, podróżnik Jan Mela, kierowca rajdowy Kajetan Kajetanowicz oraz internetowi twórcy Kasix i Mokry Suchar.
To połączenie sportu, motoryzacyjnej pasji i mediów społecznościowych ma nagłaśniać akcję i przyciągać darczyńców. Codzienne relacje z trasy trafiają do sieci, dzięki czemu za wyprawą można śledzić w czasie rzeczywistym.
Jazda z przesłaniem
Najważniejszy jest jednak cel. Wielka Wyprawa Maluchów to akcja charytatywna, z której środki wspierają dzieci poszkodowane w wypadkach drogowych oraz edukację o bezpieczeństwie na drogach.
Dotychczas zebrano niemal milion złotych, a pieniądze trafiają do współpracujących fundacji zajmujących się rehabilitacją i profilaktyką. Zabytkowe fiaty, zamiast stać w garażach, znów łączą ludzi i robią coś dobrego, a przy okazji przypominają, że polska motoryzacyjna legenda wciąż ma się świetnie.



