Wymiana ciosów między Waszyngtonem a Teheranem przeniosła się na terytoria państw Zatoki Perskiej. Jak informuje Rzeczpospolita, Iran zaatakował cztery amerykańskie bazy i zapowiada kolejne uderzenia.
Cztery bazy pod ostrzałem
Irański atak objął cztery amerykańskie bazy: dwie w Kuwejcie i dwie w Bahrajnie. To poważna eskalacja, bo dotychczas wymiana uderzeń koncentrowała się na samym Iranie oraz na żegludze w cieśninie Ormuz.
W dostępnych doniesieniach nie podano nazw zaatakowanych baz ani szczegółów dotyczących użytej broni. Nie ma też potwierdzonych informacji o stratach czy ofiarach po stronie amerykańskiej w wyniku tych ataków.
Groźby z Teheranu
Ton irańskich władz jest wyjątkowo stanowczy. Przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf oświadczył, że zastraszanie i łamanie zobowiązań nie jest już bezkosztowe, i ostrzegł, że sama Ameryka stanie się celem ataku.
Twardą zapowiedź wygłosił też Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej, który zagroził rozszerzeniem ataków na kolejne bazy USA, jeśli Amerykanie ponownie uderzą w Iran. To sygnał, że Teheran nie zamierza się wycofać.
Odwet Amerykanów
Odpowiedź Waszyngtonu była szeroka. Jak podaje TVN24, powołując się na komunikat Trumpa, uderzenia to odwet za wcześniejsze irańskie ataki na statki. Amerykańskie Dowództwo Centralne informowało o nowej fali ataków na około 90 irańskich celów.
Wśród celów znalazły się systemy obrony powietrznej, stacje nadzoru wybrzeża, bazy rakietowe i dronów oraz infrastruktura logistyczna. Prezydent USA napisał, że jeśli irańskie ataki na statki się powtórzą, konsekwencje będą znacznie poważniejsze.
Rozejm w gruzach
To, co jeszcze niedawno było kruchym zawieszeniem broni, dziś jest już przeszłością. Trump oświadczył, że rozejm z Iranem przestał obowiązywać, przynajmniej tymczasowo.
Do napiętej sytuacji dochodzą doniesienia o ofiarach. W ataku na lotnisko w Iranszahr, podczas amerykańskich bombardowań, zginął strażak. Każdy kolejny dzień przynosi nowe uderzenia, a spirala odwetu wciąga w konflikt kolejne kraje regionu. O deeskalacji, przy tak twardej retoryce obu stron, trudno dziś mówić.



