Walka z nadmiarem turystów okazuje się trudniejsza, niż zakładano. Jak opisuje Rzeczpospolita, Szwajcaria wydała miliony, by rozproszyć turystów, ale to się nie udało.
Miliony na promocję mniej znanych miejsc
Podstawą strategii były pieniądze. W 2025 roku szwajcarski budżet przekazał organizacji Switzerland Tourism ponad 60 milionów franków dotacji na promocję kraju. Częścią zadania było kierowanie ruchu do mniej obleganych zakątków, z dala od kilku najsłynniejszych atrakcji.
Idea była rozsądna: skoro jedne miejsca pękają w szwach, a inne świecą pustkami, wystarczy zachęcić podróżnych, by rozłożyli się bardziej równomiernie. W praktyce okazało się to jednak znacznie trudniejsze.
Tłumy wciąż w tych samych miejscach
Efekt rozczarował. Jak wynika z przywoływanych danych, największe, najbardziej rozpoznawalne ośrodki dalej notują wzrost liczby odwiedzających, podczas gdy mniejsze miejscowości korzystają na tym w niewielkim stopniu.
Powód jest prozaiczny. Dla turystów z zagranicy, zwłaszcza spoza Europy, słynne szwajcarskie widoki są stałym punktem programu podróży po kontynencie. Żadna kampania reklamowa nie przekona ich łatwo, by zamienili ikoniczny krajobraz na mniej znaną alternatywę.
Wioski pod naporem
Skalę problemu najlepiej pokazują konkretne miejscowości. Lauterbrunnen, malownicza wieś w Alpach Berneńskich licząca nieco ponad 2,4 tysiąca mieszkańców, przyjmuje około 6 tysięcy turystów dziennie.
Jeszcze bardziej dramatyczne są proporcje w Iseltwaldzie nad jeziorem Brienz. Ta licząca zaledwie 406 mieszkańców wioska przyciąga około tysiąca odwiedzających każdego dnia. Dla tak małych społeczności i ich infrastruktury to obciążenie ponad miarę.
Lokalne środki zaradcze
Skoro krajowa strategia zawodzi, gminy biorą sprawy w swoje ręce. Iseltwald, który zasłynął dzięki molo znanemu z popularnego serialu, wprowadził opłatę 5 franków za wejście na pomost, oblegany przez amatorów zdjęć.
Podobne rozwiązania pojawiają się w innych miejscach, na przykład opłaty dla samochodów wjeżdżających do zatłoczonych wiosek. To sygnał, że bez konkretnych ograniczeń i inwestycji w infrastrukturę sama promocja nie wystarczy. Problem overtourismu ma charakter strukturalny, a Szwajcaria dopiero szuka na niego skutecznej odpowiedzi.



