Gdy mówimy „skandynawskie lato", myślimy raczej o chłodzie i długim dniu niż o upale. Tegoroczna fala gorąca zmienia ten obraz.

Gorąco aż po północ kontynentu

Jak podaje Polsat News, fala upałów, która rozgrzała Europę Zachodnią i Środkową, dotarła aż do Skandynawii. W regionie, gdzie ekstremalne temperatury są rzadkością, pojawiły się „tropikalne noce", a służby meteorologiczne raportują wartości bliskie rekordom. To nietypowe, bo północ Europy zwykle pozostaje poza zasięgiem najgorętszych mas powietrza.

Czym jest „tropikalna noc”

To pojęcie z pozoru egzotyczne, ale ma ścisłą definicję: tropikalna noc to taka, podczas której temperatura nie spada poniżej 20°C. Dla mieszkańców tropików to norma, dla Europejczyków — coraz częstszy, ale wciąż wyjątkowy i uciążliwy stan. Problem w tym, że gdy w nocy nie ma ochłodzenia, organizm nie zdąży odpocząć od dziennego gorąca. Dlatego właśnie tropikalne noce są groźne dla zdrowia, zwłaszcza dla osób starszych i chorych — to one często decydują o tym, że fala upałów staje się śmiertelna.

Rekord za rekordem

Skandynawia to tylko jeden z elementów szerszego obrazu. W ostatnich dniach kolejne kraje Europy notowały wyjątkowo wysokie temperatury, a miejscami padały rekordy — od Półwyspu Iberyjskiego po Europę Środkową, w tym Polskę, gdzie mówi się o możliwym rekordzie ciepła. Synoptycy wiążą zjawisko z rozległym, stabilnym układem wysokiego ciśnienia, który zatrzymuje gorące powietrze nad kontynentem, oraz z przesuszeniem gruntu po suchych tygodniach.

Znak zmieniającego się klimatu

To, że tropikalne noce i 40-stopniowe upały docierają coraz dalej na północ, naukowcy odczytują jako sygnał ocieplającego się klimatu. Europa nagrzewa się szybciej niż reszta świata, a fale gorąca stają się częstsze i bardziej intensywne. Dla regionów, które dotąd nie musiały się przed nimi bronić — jak Skandynawia — oznacza to nowe wyzwanie: budynki i przyzwyczajenia dostosowane do chłodu coraz gorzej radzą sobie z rekordowym ciepłem.