Kolejny dzień przynosi kolejny zwrot w konflikcie wokół Iranu. Jak podaje Rzeczpospolita, Donald Trump uznał zawieszenie broni z Iranem za zakończone, zamykając tym samym trwający od tygodni proces.
„Nie chcę mieć już z nimi do czynienia”
Prezydent USA wypowiedział się bez ogródek. „To bardzo interesujące pytanie. Myślę, że to już koniec. Nie chcę mieć już z nimi do czynienia” - stwierdził Trump, dodając, że rozmowy z Iranem to strata czasu.
Ze słów prezydenta wynika, że za zamknięte uważa nie tylko samo zawieszenie broni, ale i całą ścieżkę negocjacji. To wyraźna zmiana tonu wobec deklaracji sprzed kilku tygodni, gdy podpisywano rozejm.
Deklaracja w Ankarze
Wypowiedź padła 8 lipca około godziny 11, w Ankarze, podczas dwudniowego szczytu NATO. Miejsce i moment nie są przypadkowe, bo to właśnie na tym szczycie skupia się dziś uwaga zachodnich przywódców.
Słowa Trumpa są tym mocniejsze, że padają zaledwie kilkanaście godzin po eskalacji. W nocy Amerykanie uderzyli w ponad 80 irańskich celów, w tym systemy obrony powietrznej, centra dowodzenia, stacje radarowe oraz ponad 60 łodzi Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Operacja była odpowiedzią na wcześniejsze irańskie ataki na statki w cieśninie Ormuz.
Krótki żywot rozejmu
Zawieszenie broni, które właśnie upada, obowiązywało bardzo krótko. Stany Zjednoczone i Iran podpisały wstępne porozumienie 17 czerwca 2026 roku, a jednym z jego elementów było przywrócenie swobodnej żeglugi w cieśninie Ormuz.
Rozejm przetrwał więc niespełna miesiąc, zanim seria wzajemnych ataków przekreśliła jego sens. Deklaracja Trumpa jest w tym kontekście raczej stwierdzeniem faktu niż zaskoczeniem.
Iran nie ustępuje
Teheran nie zamierza schodzić z twardego kursu. Przewodniczący irańskiego parlamentu oświadczył, że era zastraszania i wymuszania dobiegła końca, i zapewnił, że Iran się nie ugnie.
Taka retoryka po obu stronach nie pozostawia wiele miejsca na szybką deeskalację. Zamiast rozmów o pokoju mamy dziś wymianę ciosów i zapowiedzi kolejnych działań, a jeden z najbardziej newralgicznych regionów świata znów staje się areną otwartej konfrontacji.



