Wizyta w galerii bywa traktowana jak przyjemność na specjalne okazje. Nowe badanie sugeruje, że może mieć też wymierny, dobroczynny wpływ na organizm.
Co wykazało badanie
Jak podaje Rzeczpospolita, badacze z King's College London (we współpracy m.in. z Art Fund) sprawdzili, jak kontakt ze sztuką wpływa na ciało. Uczestnicy spędzili ok. 20 minut w galerii, oglądając oryginalne dzieła, a naukowcy mierzyli u nich m.in. poziom kortyzolu — hormonu związanego ze stresem. Jak podaje King's College London, efekt był wyraźny: stężenie kortyzolu spadło o około 22 proc. Co ciekawe, oglądanie reprodukcji tych samych prac dało zauważalnie słabszy rezultat — kontakt z oryginałem działał silniej.
Nie tylko hormon stresu
Według doniesień naukowcy badali też inne wskaźniki — m.in. związane z układem odpornościowym i pracą serca — i zaobserwowali zmiany świadczące o przejściu organizmu w bardziej zrelaksowany stan. Autorzy podkreślają, że bezpośredni kontakt z dziełem angażuje nas głębiej niż oglądanie kopii na ekranie czy w albumie. To sugeruje, że doświadczenie kulturalne „na żywo" ma swoją odrębną wartość.
Ważne zastrzeżenia
Warto zachować ostrożność w wyciąganiu wniosków. To pojedyncze badanie na stosunkowo niewielkiej grupie (kilkadziesiąt osób, w ograniczonym przedziale wieku), więc jego wyników nie należy traktować jak uniwersalnej recepty medycznej ani zamiennika leczenia. Pokazuje jednak ciekawy kierunek: że obcowanie ze sztuką może realnie wspierać redukcję stresu, a nie tylko „poprawiać nastrój".
Co z tego wynika
Dla czytelnika płynie z tego prosty, niezobowiązujący wniosek: wizyta w muzeum czy galerii to nie tylko rozrywka, ale i możliwa chwila wytchnienia dla organizmu — zwłaszcza w zabieganym, stresującym czasie. W upalne dni, gdy i tak szukamy schronienia w chłodniejszych wnętrzach, galeria sztuki może być przy okazji dobrym pomysłem na odpoczynek. To miły argument, by częściej znaleźć 20 minut na obcowanie ze sztuką.



