Transformacja energetyczna to nie tylko kwestia technologii i polityki klimatycznej, ale też twarda logistyka surowcowa. Jak wynika z analizy Międzynarodowej Agencji Energetycznej, przytoczonej przez Bankier.pl, świat czeka gwałtowny wzrost zapotrzebowania na metale, bez których zielona rewolucja po prostu się nie odbędzie.
Popyt niemal podwoi się do 2040 roku
Według prognozy MAEnergii globalny popyt na surowce krytyczne ma niemal się podwoić do 2040 roku. To efekt szybkiego rozwoju elektromobilności, magazynów energii i sieci przystosowanych do odnawialnych źródeł.
Wzrost nie rozkłada się jednak równo. Najsilniej ma rosnąć zapotrzebowanie na lit, będący sercem większości akumulatorów. Duże wzrosty prognozowane są także dla miedzi, niklu i grafitu, które są niezbędne w bateriach, silnikach i infrastrukturze elektroenergetycznej.
Wąskie gardło: przetwórstwo
Problem nie sprowadza się wyłącznie do tego, ile surowców da się wydobyć. Co najmniej równie ważne jest, kto je przetwarza, a tu obraz jest wyjątkowo skoncentrowany.
To Chiny odpowiadają dziś za znaczącą część światowego przetwórstwa kluczowych metali, w tym litu, kobaltu i niklu. Oznacza to, że nawet jeśli surowiec wydobywany jest gdzie indziej, na przykład lit w Ameryce Południowej czy kobalt w Afryce, to i tak w dużej mierze trafia do chińskich zakładów. Taka dominacja jednego gracza tworzy strategiczne ryzyko dla całych łańcuchów dostaw.
Ryzyko niedoborów
Raport zwraca uwagę, że nawet przy rozbudowie wydobycia część surowców może okazać się deficytowa. Budowa nowej kopalni to proces rozłożony na lata i wymagający ogromnych nakładów, a inwestycje wydobywcze często napotykają opór lokalnych społeczności obawiających się skutków środowiskowych.
W efekcie podaż może nie nadążać za rosnącym popytem, zwłaszcza w scenariuszach szybszej dekarbonizacji. To realne zagrożenie dla tempa transformacji: brak metali oznaczałby wolniejszy rozwój elektromobilności i energetyki odnawialnej.
Co to oznacza dla Europy i Polski
Unia Europejska od kilku lat próbuje ograniczać uzależnienie od pojedynczych dostawców, wskazując listę surowców krytycznych i wspierając projekty, które mają dywersyfikować dostawy oraz rozwijać własne przetwórstwo. Chodzi o to, by w kluczowym momencie nie być zdanym na decyzje jednego mocarstwa.
Dla Polski, która ma ambicje w elektromobilności i produkcji baterii, dostęp do surowców i ich przetwórstwa staje się pytaniem o bezpieczeństwo gospodarcze. Zielona rewolucja rozgrywa się bowiem nie tylko na drogach i dachach, ale też w kopalniach i zakładach przetwórczych rozsianych po całym świecie.



