Dom letniskowy nie musi oznaczać drewnianego domku z werandą i firankami. Jak opisuje Rzeczpospolita, w miejscowości Panoší Újezd w zachodnich Czechach dawny chlewik zamienił się w minimalistyczne, surowe wnętrze na wypoczynek.
Zamiast burzyć, oczyścić
Autorką projektu jest czeska architektka Lenka Milerová. Zamiast rozebrać stary budynek gospodarczy i postawić w jego miejscu coś nowego, zdecydowała się na inną drogę: zachować to, co już jest, i wydobyć z tego walory, które przez lata pozostawały ukryte.
Ściany zostały oczyszczone tak, by pokazać materiały, z jakich powstał obiekt, czyli kamień, cegłę i beton. To one, a nie dekoracje, tworzą charakter wnętrza. Efektem jest chłodny, oszczędny klimat, w którym każdy element ma swoje uzasadnienie.
Jedna półka, wiele funkcji
Sercem projektu jest monolityczna betonowa półka, która biegnie wzdłuż ścian domku. To pomysł na maksymalne wykorzystanie zaledwie 32 metrów kwadratowych: ta sama forma pełni funkcję łóżka, miejsca do siedzenia, przestrzeni do przechowywania, a nawet wanny.
Takie rozwiązanie sprawia, że w niewielkim wnętrzu nie ma potrzeby wstawiania wielu mebli. Prostota nie jest tu efektem oszczędności, lecz świadomym wyborem, który porządkuje przestrzeń i nadaje jej spokój.
Światło jako największa zmiana
Największą ingerencją architektki w istniejącą bryłę było wprowadzenie dużego okna. W małym, dawniej gospodarczym budynku to właśnie ono zmienia wszystko, wpuszczając światło i otwierając wnętrze na otoczenie.
Wokół domku urządzono niewielki ogród z huśtawką i zewnętrzną kuchnią. Dzięki temu życie latem toczy się nie tylko w środku, ale i na zewnątrz, a sam obiekt staje się bazą wypadową bardziej niż miejscem, w którym trzeba spędzać cały czas.
Lekcja z adaptacji
Projekt z Panoší Újezd to przykład, że stare budynki gospodarcze nie muszą być skazane na rozbiórkę. Przy odrobinie pomysłu potrafią zyskać drugie życie, a przy okazji zachować ślad swojej historii.
W czasach rozmów o zrównoważonym budownictwie taka adaptacja brzmi szczególnie aktualnie. Zamiast produkować gruz i stawiać wszystko od nowa, czasem wystarczy dobrze wykorzystać to, co już stoi.



