Bezpłatny staż, który w praktyce niczym nie różni się od zwykłej pracy, od lat budzi sprzeciw. Jak opisuje Rzeczpospolita, rząd chce ukrócić sytuacje, w których młodzi ludzie wykonują realne zadania firmy, ucząc się przy okazji, ale bez wynagrodzenia i bez należytego nadzoru.

Problem: praktyka zamiast etatu

Dziś staże i praktyki na otwartym rynku pracy nie są kompleksowo uregulowane. To otwiera pole do nadużyć: młoda osoba przychodzi rzekomo po naukę zawodu, a w rzeczywistości realizuje bieżące zadania operacyjne, często zastępując pełnoprawnego pracownika.

Efektem bywa wielomiesięczna praca bez pensji, bez ubezpieczenia i bez perspektywy zatrudnienia. Dla części firm to wygodny sposób na obsadzenie stanowisk tanim lub darmowym wysiłkiem, a dla stażystów strata czasu, który miał budować doświadczenie.

Co ma się zmienić

Sedno planowanej zmiany to odejście od darmowej pracy pod szyldem stażu. Jak informuje Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, celem jest wyeliminowanie bezpłatnych staży oraz ograniczenie ryzyka, że staż zastępuje normalny stosunek pracy.

W projektowanych rozwiązaniach staż ma wiązać się z obowiązkowym wynagrodzeniem i być oparty na relacji zbliżonej do stosunku pracy, a nie na dowolnie kształtowanej umowie cywilnoprawnej. Przewidziane ma być też ograniczenie maksymalnego czasu trwania stażu, tak by nie zamieniał się on w wieloletnie zastępstwo etatu.

Dla kogo i z jakimi wyjątkami

Nowe reguły miałyby dotyczyć przede wszystkim młodych osób wchodzących na rynek pracy oraz firm, które dotychczas mogły korzystać z niemal darmowej pracy stażystów. To oni najbardziej odczuliby zmianę zasad.

Regulacja nie objęłaby jednak wszystkich form nauki zawodu. Poza jej zakresem mają pozostać między innymi praktyki będące obowiązkową częścią programu kształcenia oraz praktyki wymagane do wykonywania zawodów regulowanych. Chodzi o to, by nowe przepisy uderzyły w patologię darmowej pracy, a nie w standardową edukację praktyczną.

Na jakim etapie jest projekt

Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że mowa o projekcie, a nie o obowiązującym prawie. Propozycja jest na etapie prac legislacyjnych i musi jeszcze przejść dalszą ścieżkę, w tym rozpatrzenie przez rząd, prace parlamentarne i podpis prezydenta.

Kierunek jest jednak czytelny: praca młodych ludzi ma przestać być darmowa tylko dlatego, że nazywa się ją stażem. Jeśli ustawa wejdzie w życie, firmy będą musiały płacić za realny wkład stażystów, a dla wielu młodych osób oznaczałoby to uczciwsze warunki już na starcie kariery.