Czy sposób, w jaki budujemy bliskie relacje, ma związek z tym, ile mamy dzieci? Nowe badanie przynosi nieoczywistą odpowiedź.
Czym jest styl przywiązania
Styl przywiązania to utrwalony sposób, w jaki człowiek przeżywa bliskie relacje. W uproszczeniu wyróżnia się przywiązanie bezpieczne (poczucie stabilności w relacji) oraz style „niepewne” — m.in. lękowy (zaabsorbowany), cechujący się obawą o trwałość związku i silną potrzebą bliskości. To pojęcia z psychologii, które opisują tendencje, a nie sztywne etykiety.
Co wykazało badanie
Jak podaje Rzeczpospolita, badanie opublikowano w „International Journal of Psychology”. Objęło ponad 15 tys. uczestników ankietowanych online, równomiernie podzielonych między trzy kraje: Japonię, Kanadę i Stany Zjednoczone, z wyrównanym rozkładem płci i wieku. Pracami kierowała Maryanne Fisher, profesor psychologii z Saint Mary's University w Halifax.
Wynik zaskakuje: to właśnie osoby z niepewnym — lękowym, zaabsorbowanym — stylem przywiązania miały przeciętnie więcej dzieci, i to we wszystkich trzech krajach. Bezpieczne przywiązanie wiązało się z kolei z mniejszą liczbą dzieci w Kanadzie i USA, ale w Japonii takiej zależności nie zaobserwowano. Co ciekawe, najsilniejszy związek między lękowym przywiązaniem a liczbą dzieci wystąpił właśnie w Japonii.
Ostrożnie z wnioskami
Autorzy sami studzą pochopne interpretacje. Zaobserwowana zależność to korelacja, a nie przyczynowość — lękowy styl przywiązania nie „powoduje” posiadania większej liczby dzieci; to jedynie tendencja widoczna w danych.
Kluczowe jest też zastrzeżenie kulturowe. Badanie objęło wyłącznie kraje wysoko uprzemysłowione, co ogranicza możliwość uogólniania. Różnice między Japonią a Ameryką Północną autorzy uznali za szczególnie interesujące — pokazują, jak mocno na decyzje o rodzicielstwie wpływają normy kulturowe dotyczące tego, jak „powinna” wyglądać rodzina.
Dlaczego to ciekawe
Badanie podważa intuicję, że to osoby o „najzdrowszym” profilu relacyjnym zakładają największe rodziny. Rzeczywistość okazuje się bardziej złożona — na liczbę dzieci wpływa splot psychologii, kultury i warunków życia. To raczej przyczynek do dalszych badań niż gotowa recepta, a przy interpretacji takich wyników warto zachować dystans: opisują one grupy i tendencje, a nie los konkretnej pary.



