Śląsk chce, by symbolem regionu obok szybów kopalnianych stały się technologie kosmiczne. Jak opisuje Rzeczpospolita, dawne kopalnie mogą pomóc w misjach na Marsa, a Śląsk chce iść w kosmos.

Kopalnia jako laboratorium

Pomysł opiera się na prostym spostrzeżeniu: podziemne wyrobiska dają warunki, których nie da się odtworzyć w sterylnym laboratorium. Duże zapylenie, brak sygnału GPS, izolacja i psychiczny stres to elementy zbliżone do tego, z czym mierzą się misje na Księżycu czy Marsie. Dawna kopalnia staje się więc naturalnym poligonem doświadczalnym.

Jest też druga, mniej oczywista możliwość. Głębokie na kilkaset metrów szyby pozwalają prowadzić eksperymenty wykorzystujące swobodny spadek, a dzięki temu uzyskiwać wyjątkowo długie chwile stanu nieważkości. Do tego dochodzą badania nad funkcjonowaniem człowieka w zamknięciu i gospodarowaniem ograniczonymi zasobami.

Konkretne miejsca

Pomysł nie jest tylko teoretyczny. Jak podano, na terenie likwidowanej kopalni Wujek w Katowicach ma powstać Centrum Technologii Kosmicznych. To symboliczne przekształcenie miejsca kojarzonego z górnictwem w ośrodek nowych technologii.

Wskazano też na drugą, zrewitalizowaną kopalnię, gdzie planowana jest przestrzeń pod nazwą Shaft K. Sam pomysł wykorzystania wyrobisk do celów kosmicznych opisała w swoim raporcie fundacja „Nauka to lubię".

Śląski atut w wyścigu o ESA

Kosmiczne ambicje regionu mają też wymiar instytucjonalny. Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia, licząca 41 miast i gmin, jest jednym z finalistów starań o ulokowanie w Polsce nowego centrum Europejskiej Agencji Kosmicznej. Rywalizuje w tej sprawie z Warszawą i Krakowem.

Argumentem Śląska jest właśnie połączenie unikalnej infrastruktury pokopalnianej z zapleczem naukowym. Region chce pokazać, że poprzemysłowa przeszłość nie jest ciężarem, lecz atutem, który można wykorzystać w zupełnie nowej dziedzinie.

Od węgla do gwiazd

Ta narracja, choć efektowna, ma realne uzasadnienie. Śląsk przez dekady był motorem ciężkiego przemysłu, a jego transformacja to jedno z największych wyzwań gospodarczych regionu. Sektor kosmiczny, wymagający inżynierów, precyzji i zaplecza technicznego, dobrze wpisuje się w te kompetencje.

Czy z dawnych kopalń rzeczywiście wyrosną ośrodki testujące sprzęt na Marsa, zależy od finansowania i decyzji, w tym tej dotyczącej centrum ESA. Sam kierunek jest jednak wymowny: region, który napędzał Polskę węglem, chce teraz stawiać na technologie przyszłości.