Instytucja powołana do kontrolowania wydatków publicznych sama trafiła pod lupę. Jak podaje Rzeczpospolita, audyt w NIK wykazał, że za kadencji Mariana Banasia szastano pieniędzmi na prawników i media.
Co sprawdzono
Audyt zlecił nowy prezes Izby Mariusz Haładyj, a objął on okres od sierpnia 2021 do sierpnia 2023 roku, a więc fragment kadencji poprzedniego szefa. Marian Banaś kierował NIK w latach 2019-2025.
Kontrolerzy przyjrzeli się przede wszystkim temu, na co i w jaki sposób Izba wydawała pieniądze na usługi zewnętrzne. Obraz, który się z tego wyłania, jest dla poprzedniego kierownictwa niewygodny.
Prawnicy za 268 tysięcy
Najbardziej konkretna liczba dotyczy obsługi prawnej. Jak ustalono, NIK zleciła podmiotom zewnętrznym sporządzenie 23 opinii prawnych za łączną kwotę 268 297 złotych brutto. To wydatki, które w instytucji dysponującej własnymi prawnikami wymagają dobrego uzasadnienia.
Pieniądze szły jednak nie tylko na prawo. Audyt wskazał również na wydatki związane z wizerunkiem: szkolenia medialne, prowadzenie profili w mediach społecznościowych, monitoring mediów, a nawet badania opinii publicznej dotyczące odbioru samej Izby.
Konflikt interesów i wątek syna
Osobnym problemem okazała się rola konstytucjonalisty prof. Marka Chmaja. Jak wynika z ustaleń, pełnił on jednocześnie funkcję prywatnego pełnomocnika Banasia w sporze z prokuraturą oraz doradcy NIK, dla której przygotował kilkanaście opinii. Takie połączenie ról kontrolerzy uznali za problematyczne.
Wątpliwości wzbudziła też jedna z opinii, dotycząca zarządzania zespołem doradców społecznych. To istotne, bo społecznym doradcą prezesa był Jakub Banaś, syn ówczesnego szefa Izby.
Konsekwencje i cisza Banasia
Audyt nie skończył się na opisie nieprawidłowości. Skierowano dwa wnioski o postępowania dyscyplinarne wobec kontrolerów odpowiedzialnych za nadzór nad umowami. Część osób z dawnego kierownictwa zdążyła już odejść z Izby.
Redakcja zwróciła się do Mariana Banasia o komentarz, ale były prezes NIK nie odniósł się do ustaleń audytu. Jego milczenie zostawia otwarte pytanie o wyjaśnienie tych wydatków, zwłaszcza że wobec Banasia toczą się już inne postępowania. Dla instytucji, której zadaniem jest pilnowanie grosza publicznego, to sprawa wizerunkowo trudna niezależnie od finału.



