Jeśli we wtorek usłyszysz syrenę, nie dzieje się nic złego. Warto to wiedzieć wcześniej, bo dźwięk syreny wywołuje odruch, którego żaden komunikat prasowy nie wyłączy, ale przynajmniej pozwala go szybko opanować.

Kiedy dokładnie

Ćwiczenia pod kryptonimem ALARM-26 odbędą się we wtorek 21 lipca między godziną siódmą rano a siódmą wieczorem. Obejmą cały kraj. Organizuje je Rządowe Centrum Bezpieczeństwa we współpracy ze strażą pożarną, o czym informuje Rzeczpospolita.

Kluczowa rzecz: to okno dwunastogodzinne, a nie moment. Syreny nie zawyją w całej Polsce równocześnie. Uruchamiane będą w różnych miejscach o różnych porach, więc sąsiednia gmina może usłyszeć sygnał kilka godzin po naszej.

Co usłyszymy

Każdy sygnał trwa trzy minuty. W użyciu są dwa rodzaje.

Sygnał modulowany, czyli o zmiennym, falującym tonie, oznacza ogłoszenie alarmu. Sygnał ciągły, jednostajny, to odwołanie alarmu.

Warto tę różnicę zapamiętać niezależnie od wtorkowych ćwiczeń, bo dokładnie te same dwa sygnały obowiązują w sytuacji rzeczywistej. Ćwiczenia mają między innymi ten cel: żeby w razie prawdziwego zagrożenia ludzie wiedzieli, co słyszą.

Co robić

Nic. To nie jest uproszczenie, tylko dokładna treść zalecenia służb: zachować spokój i nie podejmować żadnych działań.

Nie trzeba dzwonić na numery alarmowe, wracać do domu, zamykać okien ani sprawdzać, czy coś się stało. Jedyna prośba władz dotyczy czegoś innego: żeby poinformować o ćwiczeniach osoby, które mogą nie dotrzeć do takiej informacji same. Chodzi przede wszystkim o osoby starsze, mieszkające samotnie, rzadziej korzystające z internetu.

To akurat jest prośba warta potraktowania poważnie. Dla kogoś, kto pamięta, po co syreny służyły dawniej, i kto ogląda dziś doniesienia zza wschodniej granicy, niezapowiedziany dźwięk syreny bywa realnym przeżyciem.

Jak odróżnić ćwiczenia od prawdziwego alarmu

Podstawowa różnica jest prosta: ćwiczenia są zapowiadane z wyprzedzeniem, prawdziwe zagrożenie nie.

Przy rzeczywistym alarmie sygnałowi syreny towarzyszą inne kanały: komunikaty w radiu i telewizji, Alert RCB wysyłany jako SMS na telefony w zagrożonym rejonie oraz informacje w Regionalnym Systemie Ostrzegania. Sama syrena nigdy nie występuje w oderwaniu od reszty.

Jeśli więc we wtorek usłyszymy syrenę i nie przyjdzie żaden SMS ani nie pojawi się komunikat w mediach, to znaczy dokładnie tyle, że system działa tak, jak powinien.

Po co to wszystko

Sieć syren alarmowych to infrastruktura, która przez dekady stała bezużyteczna, testowana rzadko i wybiórczo. Ćwiczenia obejmujące cały kraj pozwalają sprawdzić rzecz podstawową: czy urządzenia w ogóle działają i czy da się je uruchomić z poziomu centralnego.

To banalne pytanie tylko z pozoru. Systemy ostrzegania mają tę właściwość, że ich awarie wychodzą na jaw dopiero wtedy, gdy są naprawdę potrzebne. Wtorkowy hałas jest ceną za sprawdzenie tego wcześniej.