Kilkanaście godzin po finale w Nowym Jorku hiszpańscy mistrzowie świata świętowali w autokarze. Gavi nagrywał to na Instagram, a w tle leciała piosenka po polsku.
Co dokładnie się stało
Piłkarz Barcelony opublikował relacje z pucharem, z kolegami z drużyny i ze swoją dziewczyną Aną Pelayo. Do nagrań z autokaru podłożył utwór „W głowie" Ani Dąbrowskiej, pochodzący z jej albumu „Dla naiwnych marzycieli" z 2016 roku. Rzecz opisuje TVN24.
Skąd Hiszpan zna polską piosenkę
To nie przypadek ani ukryta fascynacja polską estradą. Utwór od kilku miesięcy funkcjonuje na TikToku jako podkład do konkretnego typu nagrań: zestawień „kiedyś i dziś", w których użytkownicy pokazują swoje stare zdjęcia obok obecnych, deklarując wieloletnie przywiązanie do ulubionego piłkarza, oraz kompilacji z akcjami gwiazd futbolu.
Mechanizm jest dziś typowy. Algorytm wynosi fragment utworu, bo pasuje rytmicznie i emocjonalnie do pewnego formatu wideo, a jego pochodzenie i język przestają mieć jakiekolwiek znaczenie. Większość osób używających piosenki nie wie, kto ją śpiewa ani o czym.
Reakcja artystki
Ania Dąbrowska nie kryje zaskoczenia. „Jestem kompletnie w szoku, nie wiem, co się dzieje" — powiedziała, dodając, że o całym zjawisku dowiedziała się od własnej córki, która pokazała jej trend na TikToku.
Jej komentarz zawiera przy tym obserwację ciekawszą niż samo zdziwienie. Artystka przyznaje, że cieszy ją ta popularność, ale zauważa, że treść piosenki nie ma nic wspólnego z kontekstem, w jakim utwór jest używany. To dobrze uchwycony paradoks drugiego życia piosenek w mediach społecznościowych: utwór zyskuje miliony odsłuchań w oderwaniu od tego, o czym opowiada.
Dlaczego to nie jest błaha historia
Można machnąć ręką: piłkarz podłożył piosenkę pod filmik. Ale w tym drobiazgu widać, jak zmieniła się droga polskiej muzyki do zagranicznego odbiorcy.
Kiedyś prowadziła przez wytwórnie, radiowe playlisty i festiwale, a bariera językowa była praktycznie nie do pokonania. Dziś prowadzi przez format wideo, w którym język nie stanowi przeszkody, bo utwór nie jest słuchany, tylko używany. Efekt jest niekontrolowany i nietrwały, ale zasięg realny.
Dla Ani Dąbrowskiej oznacza to, że dziesięcioletnia piosenka z jej płyty trafiła do relacji świeżo upieczonego mistrza świata. Bez planu promocyjnego, bez budżetu i, jak sama przyznaje, bez jej wiedzy.



