Hiszpania mierzy się z najpoważniejszym pożarem tego lata. Ogień, który wybuchł w gminie Ores na północy kraju, strawił dotąd ponad 15,4 tysiąca hektarów lasów, a władze regionu Aragonii wprowadziły stan wyjątkowy. Relacjonuje to TVN24.

Siedem gmin bez mieszkańców

Do opuszczenia domów zmuszeni zostali mieszkańcy siedmiu miejscowości: Ores, Asin, Luesia, Malpica de Arba, Peraltilla, Uncastillo i Petilla de Aragon. Kolejne społeczności pozostają w gotowości do ewakuacji, a niepokój władz budzi też sytuacja wokół gminy Bisota.

Stan wyjątkowy ogłoszono, ponieważ ogień zaczął zagrażać terenom zabudowanym i infrastrukturze, a nie już wyłącznie obszarom leśnym. To formalna zmiana, która ułatwia przerzucanie sił i wydawanie nakazów ewakuacji.

Gaszą strażacy, leśnicy i wojsko

W akcji, prowadzonej bez przerwy od środy, biorą udział strażacy, leśnicy oraz Wojskowa Jednostka Ratownicza (Unidad Militar de Emergencias) - wyspecjalizowana formacja hiszpańskich sił zbrojnych powoływana do największych klęsk żywiołowych. Jej udział sam w sobie jest miarą skali zdarzenia.

Jak zauważa Rzeczpospolita, sytuację opisywano jako krytyczną już wcześniej, a warunki pogodowe pozostają niekorzystne: wysokie temperatury, silny wiatr i skrajnie suche powietrze.

Czego jeszcze nie wiadomo

Nie ma na razie oficjalnej, potwierdzonej liczby ewakuowanych osób ani informacji o ofiarach lub rannych. Rozbieżne są też szacunki spalonej powierzchni, co przy trwającej akcji jest normalne - dane aktualizowane są po każdym oblocie terenu.

Szerszy obraz sezonu

To kolejny poważny pożar w Hiszpanii w tym sezonie. Wcześniej ogień zbierał żniwo na południu kraju, w Andaluzji. Powtarzalność takich zdarzeń przy coraz dłuższych i gorętszych falach upałów jest tym, na co od lat wskazują służby: sezon pożarowy w południowej Europie zaczyna się wcześniej i kończy później niż dekadę temu.

Polakom planującym wyjazd w tamten region warto przypomnieć praktyczną zasadę: przed podróżą sprawdzić ostrzeżenia hiszpańskiego instytutu meteorologicznego AEMET oraz komunikaty władz regionalnych, bo to one, a nie centralne, wydają nakazy ewakuacji.