Polska od lat jest drobiarską potęgą Europy, ale sama pozycja lidera nie chroni przed kłopotami. Branża alarmuje i szuka pomocy w Brukseli.
Lider pod presją
Jak podaje Bankier.pl, Polska pozostaje największym producentem drobiu w Unii Europejskiej, a mięso drobiowe to filar krajowego eksportu żywności. W okresie od stycznia do kwietnia 2026 roku wartość eksportu drobiu wyniosła około 2,18 mld euro, co stanowiło ponad połowę wartości całego polskiego eksportu mięsa.
Mimo silnej pozycji sektor mierzy się z narastającymi problemami i zwrócił się o pomoc do Komisji Europejskiej.
Skąd presja
Wyzwania nadchodzą z kilku stron. To m.in. choroby ptaków (przede wszystkim ptasia grypa), które potrafią sparaliżować produkcję, a także rosnący import — zarówno z Ukrainy, jak i spoza Unii. Branża wskazuje, że znaczna część drobiu trafiającego na unijny rynek pochodzi od producentów, którzy nie muszą spełniać tak surowych norm jak europejscy, co tworzy nierówne warunki konkurencji. Niepokój budzą też umowy handlowe, jak porozumienie z krajami Mercosur.
Czego chce branża
Polscy producenci formułują konkretne postulaty wobec Brukseli: wyrównanie standardów, tak by importowany drób spełniał te same wymogi co unijny; obowiązkowe oznaczanie kraju pochodzenia, które ułatwiłoby konsumentom świadomy wybór; oraz mechanizmy chroniące rentowność europejskiej produkcji.
Dlaczego to ważne
Drobiarstwo to jeden z najmocniejszych filarów polskiego rolnictwa i eksportu, zapewniający miejsca pracy i wpływy z handlu zagranicznego. Jeśli presja importu i chorób będzie narastać, może to uderzyć w ceny, producentów i całe zaplecze — od hodowców po przetwórnie. Apel do Komisji Europejskiej pokazuje, że branża uznaje problem za zbyt duży, by rozwiązać go wyłącznie na poziomie krajowym.



