Sezon urlopowy w pełni, a wraz z nim powraca ten sam problem: Polacy chętnie planują wyjazdy, ale o ryzyku wolą nie myśleć.
Dokąd i za ile
Jak podaje Rzeczpospolita, z badania Allianz Partner wynika, że w 2026 roku na urlop wybiera się 76 proc. Polaków. Najwięcej, bo 58 proc., zostaje w kraju. Wśród kierunków zagranicznych prowadzą Grecja (7,3 proc.), Włochy (6,8 proc.) i Hiszpania (6,7 proc.).
Budżety pozostają ostrożne — ponad połowa podróżnych zamierza wydać na osobę najwyżej 2,5 tys. zł.
Połowa bez polisy
Kluczowa liczba dotyczy jednak ubezpieczeń. Polisę turystyczną planuje kupić jedynie 51 proc. wyjeżdżających — co oznacza, że blisko połowa rusza w drogę bez żadnej ochrony. Wśród rezygnujących aż 76 proc. tłumaczy, że po prostu jej nie potrzebuje.
Część podróżnych liczy na rozwiązania zastępcze: 20 proc. na ochronę dołączoną do konta bankowego, a 4 proc. na ubezpieczenie z karty płatniczej. Problem w tym, że takie produkty mają zwykle ograniczony zakres i niskie sumy ubezpieczenia.
Ryzyko liczone w setkach tysięcy
Cytowany przez gazetę Paweł Schön z Allianz Partners Polska ostrzega, że niespodziewany wypadek lub choroba w podróży mogą „wygenerować rachunki idące w setki tysięcy złotych”. Za granicą koszty diagnostyki, hospitalizacji czy transportu medycznego bywają wielokrotnie wyższe niż w Polsce.
Ci, którzy się ubezpieczają, robią to zwykle rozsądnie: 67 proc. wybiera pakiet obejmujący leczenie, odpowiedzialność cywilną i następstwa nieszczęśliwych wypadków.
Dlaczego to ważne
Ubezpieczenie turystyczne to zwykle niewielki ułamek kosztu całego wyjazdu, a chroni przed wydatkami mogącymi zrujnować domowy budżet. Skala rezygnacji pokazuje, że wielu Polaków wciąż działa według zasady „mnie to nie dotyczy”. Tymczasem karta EKUZ pokrywa jedynie podstawowe leczenie w publicznych placówkach w UE i nie obejmuje np. transportu do kraju. Warto policzyć to ryzyko przed, a nie po wyjeździe.



