Wprowadzenie nowego systemu kontroli granic zamiast usprawnić odprawy, tuż przed szczytem sezonu turystycznego doprowadziło do zatorów na lotniskach w kilku krajach Europy. Linie lotnicze biją na alarm i domagają się od Komisji Europejskiej działań, które pozwolą uniknąć paraliżu w najgorętszych wakacyjnych tygodniach.
Czym jest EES
Entry/Exit System to cyfrowy rejestr, który zastępuje ręczne stemplowanie paszportów. Od kwietnia 2026 roku działa on w pełnym zakresie na granicach strefy Schengen, obejmującej 29 państw. System rejestruje wjazdy i wyjazdy z wykorzystaniem danych biometrycznych, takich jak zdjęcie twarzy i odciski palców.
Kluczowe jest to, kogo nowe procedury dotyczą. EES nie obejmuje obywateli Unii Europejskiej. Kontrola biometryczna dotyczy podróżnych spoza Wspólnoty, w tym obywateli Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, którzy muszą zarejestrować swoje dane przy wjeździe do strefy Schengen. To właśnie ich odprawa wydłuża się najbardziej.
Kolejki i awarie sprzętu
Sygnały o problemach napłynęły z wielu miejsc. Na lotnisku Berlin Brandenburg czas oczekiwania sięgał od jednej do nawet dwóch godzin, a organizacja ACI Europe, zrzeszająca zarządców portów lotniczych, alarmowała o kolejkach dochodzących w godzinach szczytu do pięciu godzin. Kłopoty pojawiły się także na lotniskach na południu Europy, między innymi na Teneryfie, w Palma de Mallorca, Alicante, Maladze, Mediolanie-Bergamo, a również w Krakowie i pod Paryżem.
Problemy nie ograniczyły się do lotnisk. W brytyjskim porcie Dover przygotowano 84 stanowiska samoobsługowe do rejestracji podróżnych, jednak system nie działał tak, jak zakładano. W efekcie zamiast szybszej odprawy pasażerowie napotkali kolejne opóźnienia.
Przewoźnicy apelują do Brukseli
Branża lotnicza zareagowała stanowczo. Ryanair, Wizz Air i Jet2 zaapelowały o odroczenie pełnego wdrożenia systemu do końca wakacji albo o czasowe zawieszenie kontroli tam, gdzie infrastruktura nie jest gotowa. Przewoźnicy argumentują, że w miesiącach letnich ruch w strefie Schengen gwałtownie rośnie, a każda dodatkowa minuta odprawy przekłada się na spóźnione loty i niezadowolonych pasażerów.
Sektor lotniczy apeluje do Unii o większą elastyczność w stosowaniu przepisów w okresie największego natężenia podróży. Komisja Europejska stoi przed dylematem: system ma poprawić bezpieczeństwo i kontrolę migracji, ale jego chaotyczny start grozi utrwaleniem wizerunku europejskich lotnisk jako miejsc długiego oczekiwania.
Co to oznacza dla polskich podróżnych
Dla obywateli Polski sama procedura EES nie zmienia zasad podróżowania, ponieważ nowy rejestr nie obejmuje obywateli Unii. Wystarczy paszport lub dowód osobisty, bez dodatkowej rejestracji biometrycznej.
Warto jednak pamiętać, że kolejki tworzone przez podróżnych spoza Wspólnoty potrafią wydłużyć obsługę całych terminali. Kto lata w szczycie sezonu z lotnisk o dużym ruchu turystów z krajów trzecich, powinien zarezerwować więcej czasu na dotarcie do bramki. Do czasu, aż wdrożenie systemu się ustabilizuje, zapas czasu pozostaje najprostszym sposobem na uniknięcie stresu przed wakacyjnym lotem.



