Za zmianą nastawienia Rady Polityki Pieniężnej stoją konkretne liczby. Jak podaje Rzeczpospolita, to nowa projekcja inflacji i PKB od NBP stoi za gołębim zwrotem w RPP.
Inflacja wyższa niż w marcu
Nowa projekcja podnosi ścieżkę inflacji. Według centralnej ścieżki średnioroczna inflacja w 2026 roku ma wynieść 2,9 procent, o 0,6 punktu więcej niż zakładano w marcu, a w czwartym kwartale sięgnie 3,2 procent.
W kolejnych latach ceny mają rosnąć wolniej. W 2027 roku projekcja wskazuje 2,7 procent, o 0,3 punktu powyżej marcowych szacunków, a w 2028 roku około 2,2 procent. Podobny obraz daje inflacja bazowa: około 3 procent w latach 2026-2027 i mniej więcej 2,4 procent w 2028 roku.
Słabszy wzrost gospodarczy
Odwrotnie wygląda strona wzrostu. Projekcja obniża prognozy PKB: na 2026 rok do 3,7 procent, czyli o 0,2 punktu mniej niż w marcu. W 2027 roku wzrost ma spowolnić do 2,8 procent, o 0,1 punktu niżej, a w 2028 roku wynieść 3 procent.
To układ, w którym ceny okazują się nieco bardziej uparte, a gospodarka rośnie odrobinę wolniej. Dla banku centralnego kluczowe jest jednak to, że inflacja wciąż zmierza w stronę celu.
Dlaczego to oznacza obniżki
Pozornie wyższa inflacja mogłaby przemawiać za utrzymaniem stóp. Bank patrzy jednak na trajektorię, a ta prowadzi w kierunku celu inflacyjnego, co otwiera drogę do łagodzenia polityki pieniężnej.
Sygnały płyną wprost od prezesa NBP. Adam Glapiński nie wykluczył, że podczas kolejnego posiedzenia Rady, zaplanowanego na 8-9 września, złoży wniosek o obniżkę stóp o 25 punktów bazowych, jeśli sytuacja będzie taka jak teraz. Radę określił jako ostrożne gołębie, a siebie jako mniej płochliwego w tym gronie.
Co to znaczy dla nas
Dla kredytobiorców to zapowiedź potencjalnie tańszego pieniądza. Każda obniżka stóp obniża raty kredytów opartych na zmiennym oprocentowaniu, więc wrześniowe posiedzenie będzie obserwowane szczególnie uważnie.
Warto jednak pamiętać, że to prognoza, a nie pewnik. Projekcja opiera się na określonych założeniach, a ostateczne decyzje RPP zależą od napływających danych. Kierunek jest jednak czytelny: bank centralny szykuje grunt pod obniżki, a nie podwyżki.



