Nad Bałtykiem lepiej sprawdzić kolor flagi, zanim wejdzie się do wody. Jak podaje Rzeczpospolita, czerwone flagi pojawiły się na ponad stu nadmorskich kąpieliskach.
Ponad sto zakazów naraz
Skalę pokazuje sama liczba. Na ponad stu kąpieliskach na polskim wybrzeżu wywieszono czerwone flagi, oznaczające zakaz kąpieli. Dla turystów, którzy przyjechali nad morze na wakacje, to poważne utrudnienie.
Czerwona flaga to jednoznaczny sygnał: do wody wchodzić nie wolno. Nie ma tu miejsca na negocjacje, bo chodzi o bezpieczeństwo.
Dlaczego zamknięto plaże
Główną przyczyną jest pogoda i stan morza. Zakazy wynikają przede wszystkim z wysokich fal, silnego wiatru oraz prądów wstecznych, które potrafią znieść pływaka w głąb morza i są szczególnie groźne.
Jest też jeden wyjątek innego rodzaju. Na kąpielisku Bobolin Zachód powodem zakazu było przekroczenie norm bakterii E. coli, a więc kwestia jakości wody, a nie fal.
Gdzie obowiązują flagi
Zakazy objęły wybrzeże na całej długości. W województwie zachodniopomorskim czerwone flagi pojawiły się między innymi w Świnoujściu, Międzywodziu, Dziwnowie, Rewalu, Mrzeżynie, Darłowie i Jarosławcu.
Podobnie jest w województwie pomorskim, gdzie zamknięto kąpieliska od Ustki i Łeby, przez Władysławowo, Jastrzębią Górę i Rozewie, aż po Sopot, Gdańsk, Stegnę i Krynicę Morską. To pokazuje, że problem dotyczy zarówno małych plaż, jak i największych kurortów.
Jak bezpiecznie korzystać z morza
Zakazy wydaje i odwołuje Główny Inspektorat Sanitarny, a sytuacja może się zmieniać z dnia na dzień. Dlatego przed wyjściem na plażę warto sprawdzić aktualny status kąpieliska i stosować się do komunikatów ratowników.
Zasada na tegoroczne wakacje jest prosta: zanim wejdziesz do wody, spójrz na flagę. Chwila uwagi jest ważniejsza niż upragniona kąpiel, zwłaszcza gdy morze jest wzburzone, a prądy silne. Gdy powiewa czerwona flaga, najbezpieczniej zostać na brzegu.



