Firma, której nazwę zna każdy, kto bawił się generowaniem obrazów przez AI, ogłosiła zaskakujący zwrot: wchodzi w sprzęt medyczny. I od razu wywołała spór.

Skaner z basenu

Jak informują Engadget i Bloomberg, w połowie czerwca 2026 roku Midjourney ogłosiło powstanie dywizji medycznej oraz prototyp pełnowymiarowego skanera ultrasonograficznego. Urządzenie działa na zasadzie zanurzenia: badana osoba wchodzi na platformę opuszczaną do płytkiego basenu z wodą, a otaczający ją pierścień z około pół miliona miniaturowych czujników wysyła fale dźwiękowe i rejestruje echa, budując trójwymiarowy obraz ciała. Mimo używanego przez firmę słowa „tomografia” nie ma tu promieniowania rentgenowskiego — to wyłącznie ultradźwięki.

Ambitne obietnice

Deklaracje brzmią efektownie: skan miałby trwać około 60 sekund, a jakość ma być „porównywalna z rezonansem magnetycznym”. To jednak twierdzenia z prezentacji, na razie niepotwierdzone niezależnymi danymi klinicznymi. Sprzęt powstaje na bazie umowy licencyjnej ze spółką Butterfly Network, wykorzystującej technologię „ultrasound-on-chip”; wartość porozumienia szacowana jest na ponad 74 mln dolarów w ciągu pięciu lat.

Lekarze studzą entuzjazm

Środowisko radiologów podchodzi do pomysłu z rezerwą. Jak zauważa Futurism, eksperci przypominają prostą fizykę: ultradźwięki słabo przenikają przez kości, powietrze i głębokie tkanki, więc spore obszary ciała pozostaną niewidoczne. Pojawia się też obawa o wiarygodność obrazów „poprawianych” przez sztuczną inteligencję — wyostrzenie rozmytego obrazu przez algorytm nie oznacza, że dorysowany szczegół naprawdę istnieje.

Osobny problem to sam pomysł masowego skanowania zdrowych ludzi. Badania przesiewowe całego ciała bywają w medycynie kontrowersyjne, bo generują fałszywe alarmy i przypadkowe znaleziska prowadzące do niepotrzebnych, czasem inwazyjnych procedur.

Na razie bez zgody FDA

Kluczowe zastrzeżenie dotyczy regulacji. Urządzenie nie ma zgody amerykańskiej FDA na zastosowanie diagnostyczne. Firma zapowiada, że zacznie od tworzenia „map składu ciała”, które nie wymagają takiej zgody, a dopiero potem będzie ubiegać się o kolejne certyfikaty. Do premiery przeskanowano zaledwie kilkanaście osób, a otwarcie pierwszego punktu w San Francisco planowane jest dopiero na koniec 2027 roku.

Dlaczego to ważne

Historia pokazuje szerszy trend: firmy z branży AI szukają zastosowań daleko poza czatbotami i grafiką, wchodząc na rynek sprzętu medycznego. To potencjalnie ekscytujące, ale i ryzykowne — medycyna wymaga twardych dowodów, zgód regulatorów i lat testów, a nie tylko efektownej prezentacji. Na razie mamy głośną zapowiedź i sceptycznych specjalistów; czy z prototypu wyrośnie realne narzędzie diagnostyczne, pokażą dopiero dane kliniczne.