Czasem najlepszym sposobem na czekanie jest przestać czekać. Tak właśnie zrobili niezależni twórcy gier, którym znudziło się wypatrywanie nowego Star Foxa od Nintendo.
Ponad dekada ciszy
Jak przypomina The Verge, ostatnią odsłoną serii był Star Fox Zero z 2016 roku na konsolę Wii U — tytuł o mieszanych recenzjach i najsłabszej sprzedaży w historii franczyzy, częściowo przez słabą pozycję samej konsoli. Od tamtej pory Nintendo nie zapowiedziało nowej części przygód Foxa McClouda. Dla miłośników kosmicznych „rail-shooterów" — gier, w których pilotuje się myśliwiec po wytyczonej trasie — to ponad dziesięć lat posuchy.
Weteran wraca do kokpitu
Najgłośniejszym projektem w tej niszy jest Wild Blue Skies studia Chuhai Labs. Jak opisuje GamingOnLinux, na jego czele stoi Giles Goddard — programista, który w latach 90. pracował przy oryginalnym Star Foksie oraz przy Super Mario 64. Gra z cel-shadingową oprawą, oddziałem zwierzęcych pilotów i radiową gadaniną kompanów świadomie nawiązuje do ducha Star Fox 64. Zapowiedziano ją na PC i Xbox, a demo jest już dostępne.
Pikselowy hołd jednego dewelopera
Scenę zdążył wcześniej zająć Ex-Zodiac — projekt solowego twórcy, wydany we wczesnym dostępie na Steam w 2022 roku. Niskopoligonowa estetyka, żywe kolory i szybkie poziomy prosto z czasów SNES-a nie zostawiają wątpliwości co do inspiracji. Obok nich powstają kolejne „Star Fox-like": od szybkich potyczek myśliwców dla wielu graczy po hybrydy z elementami roguelite.
Dlaczego właśnie teraz
Odpowiedź jest prosta: społeczność fanów nie zanikła — a frustracja napędza kreatywność. Pod każdym zwiastunem pojawiają się te same prośby o wersje na konsole Nintendo i ten sam entuzjazm. To szerszy fenomen sceny niezależnej, która od lat wypełnia luki zostawione przez wielkie studia. Tym razem robi to jednak ze szczególną wymową — bo jednym z twórców jest człowiek, który sam współtworzył oryginał i po prostu nie mógł przestać myśleć o lataniu z lisem za sterami.



