Nietypowe ognisko groźnego wirusa na pokładzie statku pływającego wokół Antarktydy wzbudziło czujność epidemiologów na całym świecie. Po tygodniach śledztwa Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła, że sytuacja została opanowana.

Co się wydarzyło

Jak wynika z komunikatu WHO, na holenderskim statku wyprawowym płynącym z argentyńskiej Ushuai w rejon Antarktydy pojawiły się przypadki ciężkiej choroby układu oddechowego. Badania laboratoryjne wykazały, że sprawcą jest wirus Andesa (ANDV) — rzadki wariant z rodziny hantawirusów.

Zgodnie z podsumowaniem, na które powołuje się Live Science, ostateczny bilans ogniska to 13 przypadków (potwierdzonych i prawdopodobnych) oraz trzy zgony.

Rzadka transmisja między ludźmi

Hantawirusy zwykle przenoszą się na człowieka ze środowiska — przez kontakt z odchodami, śliną lub moczem zakażonych gryzoni. Wirus Andesa jest jednak wyjątkiem: to jedyny znany hantawirus, dla którego udokumentowano przenoszenie z człowieka na człowieka, notowane wcześniej w Ameryce Południowej.

Według WHO również w tym przypadku doszło do wtórnej transmisji na pokładzie. Sprzyjały jej zamknięte, ciasne przestrzenie statku, wspólne pomieszczenia i długotrwały bliski kontakt między podróżnymi. Pierwotne zakażenie najpewniej nastąpiło jeszcze na lądzie, w Argentynie, przez ekspozycję środowiskową.

Groźny, ale opanowany

Wirus Andesa wywołuje tzw. hantawirusowy zespół płucny — ostrą chorobę układu oddechowego o wysokiej śmiertelności. WHO w swojej ocenie zwróciła uwagę, że przy tym wariancie odsetek zgonów bywa bardzo wysoki, szacowany nawet na 40–50 proc.

Mimo to organizacja oceniła globalne ryzyko związane z ogniskiem jako niskie, a ryzyko na poziomie samego statku — jako umiarkowane. Przeprowadzono międzynarodowe śledzenie kontaktów w wielu krajach, a osoby powiązane z ogniskiem objęto monitoringiem. Poza pokładem nie odnotowano dalszego rozprzestrzeniania się wirusa.

Co to oznacza dla nas

Dla Polski i pozostałych krajów Europy zagrożenie jest znikome — wirus Andesa występuje naturalnie w Ameryce Południowej, a ognisko zostało zamknięte. Zdarzenie ma jednak znaczenie dla epidemiologii: pokazuje, że nawet rzadkie patogeny odzwierzęce mogą w sprzyjających warunkach przenosić się między ludźmi, i przypomina o wadze szybkiego wykrywania, izolacji chorych oraz śledzenia kontaktów.