Firma, której nazwę zna większość fotografów, ale kojarzy ją z lampami i światłem, weszła na zupełnie nowy dla siebie teren — i zrobiła to w przewrotny sposób.

Pierwszy aparat Godoksa

Jak opisuje PetaPixel, C100 to pierwszy aparat w historii marki Godox, dotąd znanej głównie z oświetlenia studyjnego i lamp błyskowych. Sprzęt jest miniaturowy: waży zaledwie 65 gramów i mierzy 104 × 71,7 × 19,1 mm.

Ekran, przez który widać na wylot

Największym wyróżnikiem jest brak klasycznego wyświetlacza. Zamiast niego C100 ma przezroczysty ekran o przepuszczalności światła ponad 50 procent — patrzy się przez niego niemal jak przez szybkę, a na tym „szkle” wyświetlają się ramka kadru, parametry zdjęcia i stan baterii. Aparat obsługuje kadrowanie w kilku proporcjach: 16:9, 4:3, 3:2 oraz 1:1, w trybie zdjęć i wideo.

Cena, która przyciąga uwagę

Jak zauważa Digital Camera World, C100 jest wyjątkowo tani — kosztuje około 199 juanów, czyli mniej więcej 29 dolarów (około 22 funtów). To cena bliższa gadżetowi niż profesjonalnemu sprzętowi.

Ukryty atut: światłomierz

TechRadar zwraca uwagę na funkcję, która może zainteresować fotografów analogowych: C100 działa też jako światłomierz. Mierzy jasność w centralnym obszarze kadru i wylicza sugerowaną ekspozycję — proste, tanie narzędzie przydatne przy zdjęciach na kliszy.

Na razie tylko Chiny

Aparat zadebiutował najpierw na rynku chińskim i nie trafił jeszcze do dużych sieci międzynarodowych. Nie wiadomo, czy i kiedy pojawi się szerzej. Na tle rynku pełnego coraz droższych korpusów C100 wygląda jak sympatyczny eksperyment — minimalistyczny, tani i przewrotnie prosty w obsłudze.