Lato nad Bałtykiem coraz częściej oznacza nie tylko upał, ale i zielononiebieski kożuch na wodzie oraz wywieszone tablice z zakazem kąpieli.
Morze, które ogrzewa się wyjątkowo szybko
Jak podaje Bankier.pl, Bałtyk należy do najszybciej ocieplających się mórz na świecie — jego wody w ostatnich dekadach ogrzały się o około 1,5°C. To efekt zmian klimatu, ale też specyfiki samego akwenu: Bałtyk jest płytki (średnia głębokość to około 52 metry) i niemal zamknięty, a pełna wymiana wody z Morzem Północnym trwa około 30 lat.
Dlaczego sinice mają tu idealne warunki
Sinice (cyjanobakterie) rozwijają się najlepiej w ciepłej wodzie bogatej w substancje odżywcze. Kluczowym problemem jest eutrofizacja — nadmiar azotu i fosforu spływających głównie z rolnictwa i ścieków. Cytowany przez Bankier Marcin Kotlarek z Fundacji Race for the Baltic tłumaczy, że to właśnie połączenie wysokiej temperatury z przeżyźnieniem wody napędza zakwity. Zlewnię Bałtyku zamieszkuje około 90 milionów ludzi, co dodatkowo obciąża morze zanieczyszczeniami.
Zagrożenie dla zdrowia
Zakwity sinic to nie tylko problem estetyczny. Cyjanobakterie mogą wytwarzać toksyny groźne dla ludzi i zwierząt — stąd okresowe zakazy kąpieli, gdy woda zmienia barwę lub pojawia się na niej śluzowaty kożuch. Szczyt zakwitów przypada zwykle na lipiec i sierpień, czyli w środku sezonu plażowego.
Dlaczego to ważne
Dla milionów Polaków spędzających wakacje nad Bałtykiem coraz częstsze zakwity oznaczają realne utrudnienia — zamknięte kąpieliska i ryzyko zdrowotne. W szerszej perspektywie to sygnał, jak zmiany klimatu i wieloletnie zaniedbania w ochronie wód odbijają się na morzu, które jest kluczowe dla regionu. Odwrócenie eutrofizacji to proces na lata, więc bez konsekwentnych działań problem będzie narastał.



