Samochody, które jeżdżą bez kierowcy, coraz częściej pojawiają się na drogach świata. Polska szykuje przepisy, które uporządkują ich testowanie u nas.

ITS jako koordynator

Jak podaje Bankier.pl, zadanie koordynowania i wydawania zezwoleń na testy pojazdów autonomicznych na drogach publicznych ma przejąć Instytut Transportu Samochodowego (ITS). To przejście od podejścia doraźnego do sformalizowanej, jednolitej procedury.

Warunki dla testujących

Podmiot, który chce testować pojazd bez kierowcy, będzie musiał spełnić szereg wymogów: przeprowadzić analizę ryzyka, wyposażyć pojazd w systemy nagrywające obraz i dźwięk, złożyć oświadczenie dotyczące bezpieczeństwa oraz wnieść opłatę. Jak wynika z doniesień, jedno zezwolenie ma obejmować maksymalnie pięć województw i obowiązywać do trzech lat, a incydenty mają być zgłaszane wraz z nagraniami.

Po co to wszystko

Argumenty za rozwojem technologii są dwa. Po pierwsze, bezpieczeństwo — ITS szacuje, że pojazdy autonomiczne mogłyby zmniejszyć liczbę wypadków o około 30 proc., skoro czynnik ludzki odpowiada za niemal 90 proc. zdarzeń drogowych. Po drugie, rynek pracy: w Polsce brakuje około 200 tysięcy zawodowych kierowców, a automatyzacja może częściowo złagodzić ten problem.

Dlaczego to ważne

Jasne przepisy to warunek, by firmy i ośrodki badawcze mogły legalnie i bezpiecznie rozwijać w Polsce technologię, która zmienia transport na całym świecie. Dobrze zaprojektowana procedura może przyciągnąć inwestycje i testy, a jednocześnie chronić pozostałych uczestników ruchu. Wiele szczegółów — jak wymogi wobec kierowcy bezpieczeństwa czy ubezpieczenia — doprecyzuje dopiero praktyka stosowania nowych zasad.