Rozliczanie wydatków publicznych z lat rządów poprzedniej koalicji wchodzi w decydującą fazę. Jak podaje Rzeczpospolita, audyty przeprowadzone w instytucjach publicznych ujawniły nieprawidłowości liczone w miliardach złotych.
Skala kontroli
Audyty objęły okres od 2020 do 2023 roku. Skontrolowano 167 podmiotów, w tym ministerstwa oraz fundacje i stowarzyszenia korzystające ze środków publicznych. Spośród 177 rozpoczętych audytów zakończono do tej pory 135.
To szeroko zakrojony przegląd wydatków, który ma ocenić, czy publiczne pieniądze były wydawane zgodnie z prawem i procedurami. Tego rodzaju kontrole są typowym elementem rozliczenia po zmianie władzy.
120 miliardów złotych nieprawidłowości
Kluczowa liczba to łączna kwota stwierdzonych nieprawidłowości. Jak przekazał minister finansów Andrzej Domański, wynosi ona około 120 miliardów złotych, czyli mniej więcej 3 procent polskiego produktu krajowego brutto.
To skala, która pokazuje wagę problemu w zarządzaniu finansami publicznymi w badanym okresie. Warto przy tym zaznaczyć, że pojęcie nieprawidłowości jest szerokie i obejmuje różne uchybienia, od naruszeń proceduralnych po poważniejsze zastrzeżenia, których ocena należy już do organów ścigania i sądów.
Zawiadomienia do prokuratury
Wyniki audytów przełożyły się na konkretne kroki prawne. Do prokuratury skierowano 250 zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa, a wszczęto już około 200 postępowań.
Jak podaje Rzeczpospolita, łączna wartość spraw objętych zawiadomieniami sięga 106 miliardów złotych. To pokazuje, że znacząca część wykrytych nieprawidłowości trafi pod ocenę prokuratorów i, potencjalnie, sądów.
Co dalej
Rozliczenie nie jest jeszcze zamknięte. Część audytów wciąż trwa, a ich wyniki będą sukcesywnie przekazywane organom ścigania. Dopiero prokuratorskie i sądowe postępowania rozstrzygną, w których przypadkach doszło do złamania prawa, a gdzie chodziło o uchybienia natury administracyjnej.
Temat pozostaje przy tym silnie upolityczniony. Rządzący przedstawiają audyty jako dowód nieprawidłowości poprzedniej ekipy, a jej przedstawiciele kwestionują takie oceny. Rozstrzygnięcie tych sporów należy jednak nie do polityków, lecz do niezależnych instytucji.



