Zamiast budować kolejne własne imperium, Amazon w Niemczech wybrał współpracę. To pragmatyczny ruch, który może zmienić układ sił na tamtejszym rynku dostaw.
Podłączenie do wspólnej sieci
Jak podaje Rzeczpospolita, Amazon udostępnił klientom w Niemczech odbiór przesyłek w automatach sieci myflexbox, liczącej około 1480 maszyn. To sieć otwarta, niezależna od pojedynczego operatora — korzystają z niej także DHL, DPD, FedEx czy Deinfach.
Co ważne, Amazon nie rezygnuje z własnej infrastruktury: dysponuje w Niemczech około 3870 własnymi automatami oraz 57 220 punktami odbioru typu PUDO (punkty w sklepach i placówkach). Wejście do myflexbox poszerza jednak zasięg bez konieczności stawiania kolejnych maszyn od zera.
Rynek wciąż raczkuje
Niemcy, mimo skali gospodarki, pozostają pod tym względem w tyle za Polską. Jak wynika z danych przytoczonych przez gazetę, pod koniec 2025 roku w Niemczech działało około 56 tysięcy punktów PUDO i ponad 21,5 tysiąca automatów paczkowych — o mniej więcej połowę więcej niż rok wcześniej. Mimo tego wzrostu udział automatów w dostawach wciąż nie przekracza 5 proc.
Powodów jest kilka: przyzwyczajenie klientów do dostaw pod drzwi, silna pozycja sieci DHL Packstation oraz bariery utrudniające budowę nowej infrastruktury.
Dlaczego to ważne
Dla polskiego czytelnika to ciekawe odwrócenie perspektywy: automaty paczkowe, u nas codzienność, w Niemczech dopiero się przyjmują. Ruch Amazona pokazuje, że nawet najięksi gracze wolą dziś współdzielić otwartą sieć, niż w pojedynkę stawiać tysiące maszyn. Jeśli ten model się przyjmie, konkurencja o wygodę odbioru przesyłek w Niemczech może wreszcie ruszyć z miejsca — a to rynek, na którym aktywne są też polskie firmy logistyczne.



