Po latach hossy złoto weszło w fazę wahania — i to właśnie teraz, zdaniem branżowych analityków, może rozstrzygnąć się jego kierunek na resztę roku.
Ile kosztuje złoto
Jak podaje Bankier.pl, powołując się na półroczny raport Światowej Rady Złota (World Gold Council), cena kruszcu wynosi obecnie około 4100 dolarów za uncję. Od początku roku złoto potaniało o około 6 proc., ale w perspektywie ostatnich dwunastu miesięcy wciąż jest na plusie — o mniej więcej 21 proc.
To właśnie ta stabilizacja po okresie silnych wzrostów sprawia, że analitycy mówią o „punkcie zwrotnym”: rynek jest gotowy do wybicia, ale nie wiadomo, w którą stronę.
Scenariusz wzrostowy: w stronę 5000 dolarów
Pierwszy scenariusz zakłada powrót do wzrostów i marsz w kierunku 5000 dolarów za uncję. Do jego realizacji potrzebne byłoby pogorszenie koniunktury gospodarczej lub eskalacja napięć geopolitycznych, a także złagodzenie polityki pieniężnej przez amerykańską Rezerwę Federalną. Wsparciem pozostają strukturalny popyt z Azji oraz konsekwentne zakupy złota przez banki centralne. Raport wskazuje też, że niepewność wokół listopadowych wyborów uzupełniających w USA może zwiększyć popyt na „bezpieczną przystań”.
Scenariusz spadkowy: minus 15 procent
Druga możliwość jest znacznie mniej korzystna dla posiadaczy kruszcu. Spadek o około 15 proc. sprowadziłby cenę w okolice 3400–3500 dolarów za uncję. Taki scenariusz uprawdopodobny jest przy utrzymaniu solidnego wzrostu gospodarczego, umocnieniu dolara i wyższych niż oczekiwano rentownościach obligacji. Nawet wtedy pewnym amortyzatorem mógłby być popyt azjatyckich inwestorów kupujących w dołkach oraz banków centralnych.
Dlaczego to ważne
Złoto od dawna jest barometrem niepokoju na rynkach i popularną formą ochrony oszczędności — także wśród polskich inwestorów indywidualnych i NBP, który w ostatnich latach mocno powiększał rezerwy kruszcu. Rozstrzygnięcie, w którą stronę pójdą notowania, zależy przede wszystkim od decyzji Fedu, kursu dolara i globalnego ryzyka. Dla inwestorów to sygnał, by śledzić te czynniki — bo, jak zwykle na rynku, obie ścieżki pozostają możliwe, a pewności nie daje żadna prognoza.



