Wstrzymana wiosną rotacja amerykańskich żołnierzy do Polski nabiera nowego biegu — a przynajmniej takie zapewnienia płyną z Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
„Nikt tego nie kwestionuje”
Jak podaje Rzeczpospolita, szef BBN Bartosz Grodecki oświadczył, że wstrzymana rotacja wojsk USA do Polski zostanie dokończona i „nikt tego faktu nie kwestionuje”. Wypowiedź padła po jego rozmowie z Elbridge'em Colbym, podsekretarzem obrony USA odpowiedzialnym za politykę.
Chodzi o brygadę pancerną z Teksasu, liczącą około 4 tys. żołnierzy, której rotację zawieszono w maju. Grodecki podkreślił, że deklaracja dotyczy dokończenia tej konkretnej operacji — mimo wcześniejszych niejasności co do dalszej obecności amerykańskich sił.
Dodatkowe 5 tys. żołnierzy
Rotacja brygady to jeden wątek, drugim jest zapowiedziane przez prezydenta Donalda Trumpa skierowanie do Polski dodatkowych 5 tys. żołnierzy. Po zsumowaniu z dotychczasowym kontyngentem oznaczałoby to obecność około 10 tys. amerykańskich wojskowych na terytorium Polski.
Różnica między oboma wątkami jest istotna: rotacja to wymiana stacjonujących pododdziałów bez trwałego zwiększenia liczebności, natomiast nowe siły to realne wzmocnienie. To rozróżnienie porządkuje wcześniejsze dyskusje o „stałej obecności” wojsk USA, wokół której narosło sporo nieporozumień.
Wątek nuklearny
W rozmowach pojawił się także temat ewentualnego włączenia Polski do natowskiego programu Nuclear Sharing, czyli współdzielenia broni jądrowej sojuszu. Według Grodeckiego strona amerykańska wykazuje w tej sprawie „ogromną otwartość”. To wątek polityczny i deklaratywny — nie oznacza rozmieszczenia głowic ani przesądzonych decyzji.
Dlaczego to ważne
Obecność wojsk USA jest dla Polski jednym z filarów bezpieczeństwa na wschodniej flance NATO. Zapewnienie o dokończeniu rotacji ma uspokoić wątpliwości, które pojawiły się po majowym wstrzymaniu, a zapowiedź dodatkowych sił — jeśli się zmaterializuje — zmieniłaby skalę amerykańskiego zaangażowania. Kluczowe szczegóły, takie jak harmonogram i lokalizacje, wciąż jednak pozostają do ustalenia między Warszawą a Waszyngtonem.



