Węgierski prezydent Tamas Sulyok podpisał w sobotę poprawkę do konstytucji, która kończy jego kadencję. Jak podaje TVN24, mandat prezydenta wygasa dzień po opublikowaniu podpisanego dokumentu w dzienniku urzędowym. Pierwotnie miał sprawować urząd do marca 2029 roku.

Głosowanie bez opozycji parlamentarnej

Parlament przyjął zmianę w poniedziałek. Według Al Jazeery za poprawką zagłosowało 139 posłów, przeciw było sześciu. Poparli ją wszyscy deputowani rządzącej Tiszy, sprzeciwili się posłowie skrajnie prawicowego Mi Hazank. Fidesz i KDNP, czyli partie poprzedniej koalicji rządzącej, zbojkotowały posiedzenie.

Sulyok miał pięć dni na podpisanie ustawy. Premier Peter Magyar zapowiadał wcześniej, że jeśli prezydent tego nie zrobi, parlament uruchomi wobec niego procedurę usunięcia z urzędu. Prezydent nie miał więc realnego pola manewru.

Poprawka to nie tylko prezydent

Zmiana konstytucji obejmuje szerszy pakiet. Jak wskazuje Euronews, wprowadza reformy w wymiarze sprawiedliwości, powołuje organ, który ma badać domniemane nadużycia finansowe za rządów poprzedniej ekipy, i ustanawia dwunastoletni limit sprawowania mandatu przez posłów.

To element szerszego demontażu instytucjonalnego dorobku Viktora Orbana. Fidesz przegrał kwietniowe wybory z Tiszą Petera Magyara, co zakończyło szesnaście lat nieprzerwanych rządów tej partii.

Prezydent broni swojej decyzji

Sulyok, wybrany na urząd w 2024 roku przez parlament kontrolowany wówczas przez Fidesz, uzasadniał podpis interesem państwa. Mówił, że stanął przed "kwestią dotyczącą losów narodu, na rozdrożu wykraczającym poza interesy osobiste czy polityczne", i podkreślał, że przez całe życie szanował prawo.

Co dalej

Parlament będzie musiał wyłonić następcę. Sposób obsadzenia urzędu w okresie przejściowym nie został na razie precyzyjnie przedstawiony w polskich i międzynarodowych relacjach, a rozstrzygnięcia w tej sprawie zapadną po publikacji poprawki.

Sytuacja jest bacznie obserwowana w Brukseli. Przez lata to Węgry były przedmiotem procedur unijnych dotyczących praworządności. Teraz pytania o zgodność z zasadami państwa prawa pojawiają się wobec sposobu, w jaki nowa większość przebudowuje instytucje, nawet jeśli robi to głosami demokratycznie wybranego parlamentu.