Amerykańska armia po raz pierwszy od miesięcy poinformowała o zabitych żołnierzach w starciu z Iranem. Jak podało Centralne Dowództwo USA za pośrednictwem Air Force Times, dwóch żołnierzy zginęło 17 lipca podczas odpierania irańskiego ataku rakietowego i dronowego na terytorium Jordanii.

Co wiadomo o ataku

Celem były obiekty w bazie lotniczej Muwaffaq Salti we wschodniej Jordanii, gdzie od lat stacjonują siły amerykańskie obok jednostek jordańskiego lotnictwa. Według CNN jeden żołnierz pozostaje uznany za zaginionego, a czterech kolejnych trafiło do jordańskich szpitali — wszyscy zostali już wypisani.

Amerykańskie dowództwo nie ujawniło na razie tożsamości ofiar. Nie podano też, ile pocisków dotarło do celu i jakie straty materialne poniosła baza. To pierwsze potwierdzone amerykańskie ofiary śmiertelne w tej fazie konfliktu.

Teheran wycofuje się z porozumienia

Kilka godzin po komunikacie Pentagonu Iran ogłosił, że przestaje wykonywać zobowiązania wynikające ze wstępnego porozumienia zawartego wcześniej z Waszyngtonem. Jak relacjonuje TVN24, decyzję przedstawił w irańskiej telewizji państwowej wiceminister spraw zagranicznych Kazem Gharibabadi, obarczając odpowiedzialnością Stany Zjednoczone i zarzucając im łamanie rozejmu.

W państwowej telewizji odczytano również oświadczenie najwyższego przywódcy Iranu Modżtaby Chameneiego. Zarzucił on Waszyngtonowi "ciągłe naruszenia porozumienia zawartego z Teheranem", a podpis Donalda Trumpa nazwał "całkowicie bezwartościowym i pozbawionym wiarygodności". Zapowiedział też Amerykanom "lekcję nie do zapomnienia".

Dlaczego to ważne

Zawieszenie porozumienia oznacza, że mechanizm, który przez kilka tygodni ograniczał skalę wzajemnych uderzeń, przestaje formalnie obowiązywać. Obie strony wróciły do wymiany ataków, a każda kolejna ofiara po stronie amerykańskiej zwiększa presję polityczną w Waszyngtonie na odpowiedź o większym ciężarze.

Dla Europy, w tym Polski, kluczowe pozostaje pytanie o żeglugę w Zatoce Perskiej i o ceny surowców. Każda eskalacja wokół Cieśniny Ormuz natychmiast przekłada się na notowania ropy, a w dalszej kolejności na koszty paliw i energii na europejskich rynkach.

Czego nie wiemy

Nie ma na razie niezależnego potwierdzenia, jak wiele wyrzutni i dronów użył Iran, ani czy atak był bezpośrednio kierowany przez irańskie dowództwo, czy przez powiązane z nim ugrupowania w regionie. Nie wiadomo także, czy zawieszenie porozumienia jest posunięciem negocjacyjnym, czy trwałym zerwaniem rozmów. Strona amerykańska nie ogłosiła dotąd formalnej odpowiedzi na irańską deklarację.