Kierunek lekarski wciąż rozpala wyobraźnię maturzystów. Jak podaje Rzeczpospolita, tegoroczna rekrutacja na studia medyczne bije rekordy popularności.

49 osób na jedno miejsce

Najbardziej wymowny przykład to Uniwersytet Kaliski. Jak podaje Rzeczpospolita, na kierunku lekarskim w trybie stacjonarnym o 60 miejsc ubiegało się 2933 kandydatów, co daje blisko 49 chętnych na jedno miejsce.

To liczba, która pokazuje skalę zjawiska. Nawet bardzo dobry wynik matury nie gwarantuje dostania się na studia, gdy konkurencja jest aż tak ostra.

Nie tylko Kalisz

Podobne oblężenie widać na innych uczelniach. Jak podaje Rzeczpospolita, na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie złożono łącznie 16 593 zgłoszenia, o 67 procent więcej niż rok wcześniej. Na sam kierunek lekarski przypadało tam 4789 kandydatów na 330 miejsc.

Warszawski Uniwersytet Medyczny odnotował około 16 tysięcy zgłoszeń na 2233 miejsca stacjonarne, a na samych studiach lekarskich było średnio siedmiu chętnych na miejsce. Bardzo popularna okazała się też stomatologia, gdzie w Lublinie o jedno miejsce starało się ponad 22 kandydatów.

Skąd ten rekord

Za wyjątkowo dużą liczbą zgłoszeń stoi kilka przyczyn. Jak podaje Rzeczpospolita, istotny jest podwójny rocznik maturzystów, który powiększył pulę osób ubiegających się o indeksy.

Znaczenie ma też rozbudowa oferty. Jak podaje gazeta, w skali kraju przybyło ponad 200 dodatkowych miejsc na kierunkach lekarskich, a kierunek lekarski po raz pierwszy uruchomiło aż 39 uczelni. Mimo to liczba miejsc wciąż nie nadąża za popytem.

Co to mówi o systemie

Utrzymująca się od lat popularność medycyny pokazuje, że zawód lekarza pozostaje dla młodych ludzi atrakcyjny i prestiżowy. Jednocześnie tak wysoka konkurencja to sygnał, że dostęp do kształcenia medycznego wciąż jest wąskim gardłem.

Zwiększanie liczby miejsc i uruchamianie nowych kierunków ma to zmieniać, ale tegoroczne dane pokazują, że droga na studia lekarskie wciąż prowadzi przez bardzo gęste sito.